Grupy >> Wolność Słowa >> Forum >> Czy humaniści naprawdę nie potrzebują matemtyki?
Autor Wypowiedź
Czy humaniści naprawdę nie potrzebują matematyki? Śmiem wątpić. Sam jestem na technicznych studiach, więc reaguję pustym śmiechem, gdy ktoś, jak autorka cytowanego niżej artykułu, próbuje powiedzieć, że okrojony do granic możliwości program matematyki w szkołach średnich jest zbyt trudny i niepotrzebny. Ale z drugiej strony: czy to tylko jej wina, że potrafiła napisać rozszerzony polski na 100%, a z podstawowej matematyki nie uzbierać nawet 30%?


"Zabrakło dwóch punktów. W pierwszym momencie, patrząc na kolumnę tabeli, w której jak wyrok widniało 26 proc., rozpłakałam się. Mama przytulając mnie, powiedziała: "Brałaś to pod uwagę, przecież na tym się świat nie kończy, zobacz masz 100 proc. z rozszerzonego polskiego"

Więcej... http://wyborcza.pl/1,95892,9882464,Nie_jestem_glupia_czy_leniwa___list.html#ixzz1RMH5Saso

06 lipca 2011, 22:25:04
Nie potrzebują.

07 lipca 2011, 08:38:10
Matematyka to absolutna podstawa wszystkich nauk. I nie chodzi o liczenie, ale o umiejętność logicznego myślenia i elementarnego rozumowania. Nie chodzi mi o sposób przedstawienia matematyki w polskich szkołach i wałkowanie sinusów i tangensów, ale o wiedzę matematyczną, jako podstawę niezbędną do rozwoju każdej dziedziny wiedzy. BTW: warto się przyjrzeć jak maturę z matematyki i polskiego zdawali uczniowie z klas humanistycznych i mat-fiz. Matematyka jest potrzebna. Niech poświadczy o tym choćby liczba tuzów filozoficznych i literackich posiadających wykształcenie typowo ścisłe.

07 lipca 2011, 08:59:48
Matematyka jest potrzebna, ale w stopniu wyłącznie podstawowym (dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie, ułamki i procenty). Matematyka na maturze jest nieporozumieniem i znęcaniem się nad uczniami.

07 lipca 2011, 09:04:58
Też tak uważam, jak poprzednik. Program nie jest trudny, ale matematyka nie powinna być przedmiotem obowiązkowym na maturze. J. Tuwim nie zdałby matury z powodu matematyki, dobrze, że został potraktowany ulgowo.
Ta abiturientka może być dobrą dziennikarką, pisarką, pracownikiem naukowym na wydziale filologii polskiej i klasycznej. Traci czas na ponowne przygotowywanie się do egzaminu dojrzałości, zamiast studiować humanistyczny kierunek.

07 lipca 2011, 09:08:34
Matematyka, podobnie jak socjalizm, z ogromnym wysiłkiem rozwiązuje problemy, które sama stwarza.

07 lipca 2011, 09:31:33
Matematyka uczy logicznego myślenia, poprawnego wnioskowania i argumentowania. Logika jest jedną z ważniejszych dziedziń filozofii i retoryki. To jest pewna podstawa. W wielu współczesnych dyskusjach widać, że niektórzy opuścili wiele godzin matematyki w szkole:)

07 lipca 2011, 09:43:09
Panie Bartku! Logicznego myślenia uczy też czytanie kryminałów.

07 lipca 2011, 09:45:54
Kryminały jednak nie dadzą podstawy teoretycznej. Zresztą nie widzę zajęć na retoryce pt. "Logika w dyskusji na podstawie kryminałów".

07 lipca 2011, 10:08:20
Ludzie potrafią przeżyć bez edukacji, ale to nie deprecjonuje jej wartości.

07 lipca 2011, 10:12:39
Humaniści jednak matematyki potrzebują.
Dodam ,że logika powinna być obowiązkowym przedmiotem na wszystkich kierunkach studiów.Czytanie kryminałów jest tylko namiastką.

07 lipca 2011, 11:03:41
Logika jako przedmiot to kompletna strata czasu. Wiem coś na te temat. Humanista bez matematyki obejdzie się bez żadnego problemu. Byle umiał liczyć pieniądze.

07 lipca 2011, 11:08:11
Ja, chociaż umysłem ścisłym nie jestem, to ciesze się niezmiernie z możliwości uczestniczenia w zajęciach z logiki na studiach. I pozostaje mi żałować że odbywały się jedynie przez dwa semestry, a sam często wagarowałem. Jest do doskonała szkoła poprawnego rozumowania i budowania twierdzeń, argumentacji i perswazji. Bardzo łatwo dostrzec braki w tej dziedzinie u dziennikarzy chociażby, który nie potrafią oddzielić faktów od opinii, czy literatów mających problem nadania swoim słowom jasności przekazu.

"Logika jako przedmiot to kompletna strata czasu. Wiem coś na te temat" - to dobry przykład twierdzenie nie popartego logiką. Twierdzisz, że jest to strata czasu, podpierając swoją opinię jedynie tym, że coś na ten temat wiesz. Trudno dyskutować z tak postawionymi tezami, bo odnoszą się jedynie do Twojego znikomego doświadczenia, a nadajesz im wagę kategorycznej prawdy.

07 lipca 2011, 11:38:29
Dzimi! Wszystko zależy od wykładowcy. Są tacy, którzy potrafią obrzydzić nie tylko logikę, ale i każdy inny przedmiot. Logika jako pewien sposób rozumowania i odbierania świata jest ważna, ale logika jak przedmiot nie ma sensu. Najmniejszego. A już zwłaszcza na studiach.

07 lipca 2011, 11:45:08
Bez precyzji w myśleniu, której uczą dowody matematyczne, nie istnieją dobre krytyki i komentarze dzieł literckich.
Brak dokładności w myśleniu a często zwykłe bzdurzenie, widać na przykładzie tego i innych portali.

07 lipca 2011, 11:50:58
Ależ matematyka jest niezbędna człowiekowi!
Jak w ogóle można nazwać humanistą kogoś, kto nie posiadła tajemnej wiedzy z tej dziedziny? Choćby na poziomie matury podstawowej?:)
A logika na studiach to strzał w dziesiątkę.

07 lipca 2011, 12:29:19
Pani Karolino! To straszne, że można tak uważać. Bez matematyki naprawdę można żyć. A logika... Ech, nie chce mi się strzępić języka.

07 lipca 2011, 12:41:09
Ktoś kiedyś napisał, że "Logikę świata matematyka pokazuje w równaniach". Posługując się analogią, przedmiotem wykorzystywanym przez literaturę jest słowo, ale podobnie jak w pierwszym przypadku, do odpowiedniego zobrazowania prawd i istoty świata niezbędna jest precyzja i zrozumiały kod. Słowa to metafora świata przyrodniczego u którego podstawy leży matematyka. Lem twierdził podobnie, napisał "Matematyka mówi więcej o świecie niż można o nim powiedzieć". W każdym razie, można wiedzę matematyczną ograniczyć do znajomości podstawowych działań i mieć z tego satysfakcję i jest ok, ale w moim przekonaniu lepiej wiedzieć więcej, zwłaszcza chcąc się realizować w literaturze.

07 lipca 2011, 13:46:59
No to Dzimi życzę powodzenia w grzebaniu w całkach i różniczkach.

07 lipca 2011, 14:13:04
Całek i różniczek nie ma w liceum. W ogóle to dziewuszysko trochę plecie, bo może i były trudniejsze niż zwykle zadania otwarte, ale można zdać zaznaczając prawidłowe odpowiedzi jedynie w pytaniach zamkniętych (sic!), które polegają głównie na podstawieniu do wzoru, który się ma przed nosem na karcie wzorów, a dodatkowo ćwiczyło przez 3 lata liceum.

Najbardziej mnie zaniepokoiło zdanie, że "maszyny wszystko za nas policzą". Zaraz - maszyny buduje człowiek, maszyny się mylą. Nawet maszyny do liczenia pieniędzy się mylą, więc warto wiedzieć czasem (choćby ogólnie) jak coś działa, co pokazują wykresy, które serwuje nam się w mediach, czym różni się skala liniowa od logarytmicznej i jak naliczają nam procenty na koncie. Choćby po to by nie dać się oszukać.

07 lipca 2011, 15:15:16
Każdemu potrzebna jest matematyka- w stopniu podstawowym- tylko taka uczy logicznego myślenia. Z matematyką na poziomie podstawowym mamy do czynienia w podstawówce. Jeśli twierdzimy, że jest królową nauk, jest potrzebna, bo uczy logicznego myślenia, jest konieczna na maturze, to niech każdy uczeń zdaje maturę z historii, bo uczu zależności, związków przyczynowo- skutkowych, zdawajmy na maturze wychowanie fizyczne, bo uczy świadomości ciała, pracy mięśni, zacięcia, rywalizacji i przestrzegania reguł.
Zdawajmy chemię, żeby ( choć tego w szkołach nie uczą )wiedzieć, że do dwunastego roku życia nie możemy naszym dzieciom dawać aspirynę.
Chodziłam do tzw. humana. Nie zdawałam matematyki, choc kiedy byłam w trzeciej klasie, zaczęło się na to zapowiadać. Byliśmy przerażeni, bo matematyki w szkole praktycznie nie mieliśmy. Humanistom- tumanom matematycznym przydziela się ścisłych matematyków- tumanów humanistycznych, którzy nie mają tyle chęci i samozaparcia oraz cierpliwości do długotrwałego, łopatologicznego tłumaczenia matematyki. Nie potrafią zrozumieć głebokiej analizy, jaką humaniści przeprowadzają, dużo dalszej niż u umysłów scisłych.
Logiki, o dziwo, uczyliśmy się w pierwszej klasie liceum. Z tego działu mieliśmy najlepsze stopnie, biorąc pod uwagę całą szkołę srednią i przygodę z matematyką. Wszystkie inne działy były tarumą, bo nauczyciele nie mogli znieśc, że nie potrafimy w pamięci rozwiązać prostego równania, wszystko musimy rozpisać i narysować.
Matematyka, powyżej poziomu podstawowego nie jest humaniście potrzebna i jest nie do przejścia ( chyba, że ktoś nie jest wcale humanistą, ścisły umysł może pisać świetne wiersze- nie na dobrym stylu i metaforyce humanizm się opiera ).
Już bardziej życiową nauką jest fizyka. Z nią mamy na co dzień do czynienia, np. prowadząc samochód. Z matematyką na poziomie szkoły średniej po skończeniu 18 lat, nie miałam do czynienia.
Zastanówmy się czy nauczyciele są gotowi, by uczyć kogoś do matury matematyki, skoro większosć muczniów ma z niej korepetycje. Tu jest problem. A jesli ktoś zdobył 100% z polskiego, to nie może być tumanem ani leniem. Problem jest głębszy.
W szkole podstawowej uczyła mnie pani, która wychowała 33 olimpijczyków, a ja mialam korepetycje. Była nauczycielem czy też trenerem? czy taki ktoś powinien przygotowywać do jakiegokolwiek egzaminu???!!!
Żałuję, że nie miałam czasu na uczeniu się o kubiźmie na historię sztuki, bo uczyłam się statystyki ( była w programie humana ). Żałuję, że czas, jaki spędziłam na matematyce nie został poświęcony na teorię teatru i dramatu polskiego, którą musiałam wkuć na egzamin na PWST.
Żałuję, że miałam w dupie fizykę, bo w aktorstwie bardzo się przydaje. Żałuję, bo traciłam czas na matematykę.

07 lipca 2011, 16:08:54
Barbaro, ale idąc tym tokiem rozumowania to można nie zdawać matury z niczego. Czy nie wydaje Ci się, że właśnie przez takie myślenie obniżyła się najpierw waga świadectwa dojrzałości, a potem dyplomu wyższej uczelni?

Odwołujesz się do korepetycji, ale czy ludzie nie biorą korepetycji z języków obcych? Czy nie kupują prezentacji maturalnych? To może zlikwidować maturę z polskiego, bo nie uczy niczego, tylko wbijania się w "kluczową" przeciętność?

Piszesz, że ścisłowcy nie doceniają głębokiej analizy jaką przeprowadzają humaniści. Po pierwsze: nie lubię tego podziału (większość osób, które były dobre z matematyki, bez problemu radziły sobie również z przedmiotami humanistycznymi, a w drugą stronę to nie działało, przynajmniej w mojej szkole). Po drugie: matematyka uczy właśnie myślenia przyczynowo-skutkowego, wiązania faktów etc., co humanistom, jak sądzę, jest również niezbędne.

Lubię matematykę właśnie za to, że tam zwykle nie trzeba nic "wkuwać", a wystarczy trochę pomyśleć. Ale to tylko ja. Rozumiem, że ktoś jej nie lubi, że nie została mu wytłumaczona (to nie jego wina), ale warto wiedzieć, że jest przydatna.

07 lipca 2011, 17:29:10
Myślę sobie tak: wszystko jest przydatne. Ale nie wszystkim.

Banał? No jasne!

07 lipca 2011, 17:46:12
Nihil! Waga świadectwa maturalnego nie była mała, kiedy matematyki już i jeszcze na maturze nie było. Wagę świadectwa maturalnego obniżył jedynie biznes, jakim stało się szkolnictwo wyższe. Twierdzisz, że moim tokiem myślenia, nie zdawalibyśmy matury z niczego? Wręcz przeciwnie.
Jestem w stanie stolerować maturę z matematyki, ale nie schematyczną, a wymagającą myślenia. Lecz do tego potrzebna jest wykwalifikowana kadra pedagogiczna, która, takiego jak ja- tumana, na to myslenie naprowadzi. Nie chcę płacić w przyszłości za korepetycje syna. Tego powinni go nauczyć w szkole. Tak jak języków obcych. Żaden uczeń nie powinien mieć korepetycji, by poznać język na poziomie szkolnym- tzn. podstawowym lub średniozaawansowanym. Korepetycje z języka rozumiem, jesli ktoś chce go poznać w stopniu biegłym. Tak powinno być również z matematyką. Żeby tak się stało potrzebni są nauczyciele, nie trenerzy, bo matematyka na poziomie szkoły średniej jest naprawdę trudna, zwłaszcza, gdy w klasie humanistycznej masz jej trzy godziny w tygodniu, a historii- 5, języka polskiego- 6, łaciny- 2, angielskiego- 2, wosu- 2, filozofii- 2, historii sztuki- 2, chemii- 1, bilogii- 2, wf- 3, religii- 2. Tak dokadnie wyglądał mój plan lekcji w klasie maturalnej. Gdzie czas na trudną matematykę, gdzie czas na fakultety, gdzie czas na naukę np. historii teatru i teorii dramatu polskiego.
Matura z matematyki wymaga reformy edukacji. Powinna objąć, jeśli w ogóle ma być, wyłącznie uczniów, którzy dopiero rozpoczynają edukację tego przedmiotu. Tak, by oni sami i ich nauczyciele mieli świadomośc, że jej edukacja nie jest przykrą formalnością, lecz wyzwaniem.
PS: 30 lat temu świadectwo maturalne miało większą wagę. Również świadectwo mojej mamy, która napisała trzy matury z języka polskiego, a jej kolega trzy z matematyki- w tym jej pracę. Tak było, dopóki egzaminy nie odbywały się przy zewnętrznych komisjach- zdawalność, wpływała przecież na rangę szkoły. Dawno mielibyśmy takie kiepskie, jak teraz wyniki matur, gdyby egzaminy odbywały się kiedyś przy zewnętrznych komisjach.

07 lipca 2011, 18:36:12
Pełna zgoda co do koniecznego dobrego podejścia nauczycieli, Barbaro. Ale nie wiem co tak naprawdę jest trudnego z matematyki na poziomie podstawowym? Czego nie ma w karcie wzorów?

Matura wymagająca (więcej) myślenia to marzenie nas obojga, ale taka matura obniżyłaby zdawalność przy obecnym sposobie nauczania (o czym sama pisałaś).

Racja z tymi wewnętrznymi egzaminami, ale wtedy uczelnie wyższe organizowały egzaminy wstępne. I było na pewno bardziej miarodajne, łatwiej było przeprowadzić selekcję. Każdy wydział miał własne wymagania, obecna matura jest do wszystkiego (do niczego?).

07 lipca 2011, 20:29:15
No to, iście humanistycznymi metodami doszliśmy do consensusu:)

07 lipca 2011, 21:40:54
A propos matematyki podam autentyczną anegdotkę. Mieliśmy w liceum kiepską matematyczkę.Owa pani robiła wówczas (zaocznie!) magisterium z matematyki.Nie umiała za grosz przekazać swojej wiedzy.Tępiła najlepszego matematyka w klasie ( i w szkole)za ...brzydki charakter pisma,stawiała mu za to same dwóje z klasówek, argumentując ,że nie może odczytać! (sic!)Największą kompromitację przeżyła w klasie maturalnej , gdy przez dwie godziny lekcyjne rozwiązywała zadanie i nie zdołała go rozwiązać. Ów kolega wstał , podszedł do tablicy i w pół minuty rozwiązał zadanie.Klasa była ciekawa co na to pani sorka.Oniemiała. Wybełkotała tylko,że musi to sprawdzić... Następnego dnia postawiła mu pierwszą piątkę . Na maturze umówiliśmy się że on rozwiąże wszystkie zadania matematyczne (5) a my zgodnie z regulaminem -3.Zdał najlepiej z całej szkoły. Czasami mi się śni matura z matematyki:))Brrr.Paradoks, lekcji matematyki nie lubiłem , sama matematykę -tak!

08 lipca 2011, 13:12:50
Mi też matematyka zrobiła sporo szkody w dobrym samopoczuciu w czasie pobytu w LO. Na szczęście studia pozwoliły otrząsnąć się z szoku, ponieważ matmy już tam nie było.

08 lipca 2011, 13:16:42
Nie miałam w szkole problemów z matemtyką. Nigdy! Gorzej było z polskim. Był problem z rozwlekaniem myśli na nie wiadomo ile stron, ktorą można zapisać jednym zdaniem. Żeby to jeszcze można było napisać po swojemu. A to trzeba było pisać tak, żeby nauczycielowi się spodobało.
Też mam ukończone studia techniczne. I kurs księgowości także zaliczyłam.
Polecam taki kurs wszystkim zrobić. Przynajmniej w banku będziecie co nieco rozumieć, a nie udawać, że się na czymś znacie. Wyczują to na 100 procent. :)

08 lipca 2011, 16:23:09
Математык влазл на патык, злазл з патыка, ниэ ма математыка.

09 lipca 2011, 00:22:21
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się