Grupy >> Wolność Słowa >> Forum >> BARDZO WAŻNE PYTANIE
Autor Wypowiedź
KOGO DZISIAJ OBCHODZI POEZJA???

05 lipca 2011, 13:41:54
Do niedawna obchodziła niejakiego M. Trojanowskiego, ale od 1 kwietnia br. przestała obchodzić nawet jego.

05 lipca 2011, 13:50:52
Obchodzi, przeważnie wszystkich, zachowując przy tym bezpieczną odległość.

05 lipca 2011, 14:26:02
Panie Arturze, ale Pana chyba też nie obchodzi, bo nie pokazuje Pan, czym są te Pana istotne i ciekawe lektury niosące ze sobą ducha poezji, nie propaguje Pan ich, nie wprowadza w obieg w dyskusjach. Nie uczy młodych ludzi na pozytywnych przykładach, czym jest owa POEZJA. Ja rozumiem, odczucie, doświadczenie poezji to doświadczenie intymne. Zachować, przenieść tę intymność poza te kilka chwil między stronicami książki a oczami jest bardzo trudno, ale właśnie uznanie, że ten wysiłek jest daremny powoduje, że poezji nie ma tak wiele w obiegu, jest ignorowana przez pop-kulturę. Ot, co.

Nic w tym jednak nie ma dziwnego, bo przykład idzie od góry - od Klejnockiego czy Zagajewskiego, którzy w swojej eseistyce często nie używają wierszy jako emocjonalnego tła dla swoich wypowiedzi filozoficznych.

05 lipca 2011, 14:37:29
Duch poezji umiera, panie Alx. I sam się zastanawiam, czy warto go reanimować. To bardzo gorzkie przemyślenia, ale niestety prawdziwe. Coraz bardziej poezja zajmuje wyłącznie jej wyrobników. A ludzie wolą powieści Cobena i Koontza. Może jeszcze Kinga.

05 lipca 2011, 14:46:00
No tak, ale to przez to właśnie, że słabo promuje się poezję w kulturze popularnej. Nie wchodzi ona w rozmowy między ludźmi, bo nie nauczyli się o niej mówić tak swobodnie jak o utworach Rowling, Larssona czy MacLeana. To jest wielka praca do wykonania.

Tymczasem możemy się cieszyć dwoma akcjami:
- Czesław Miłosz ma szansę trafić na Listę Przebojów Programu 3,
- w warszawskim metrze pojawiły się utwory w ramach inicjatywy "Wiersze w Metrze"

05 lipca 2011, 15:00:51
Panie Alx! Naprawdę sądzi Pan, że to coś zmieni? Ja mam wątpliwości.

05 lipca 2011, 15:10:31
Panie Arturze, jest taki nurt we współczesnej muzyce rozrywkowej, który nazywa się rap. Jest to twór dosyć ohydny, ale dzięki najpierw związaniu z energiczną grupą młodych wykonawców o ostrym profilu ideowym, a potem intensywnej promocji w popkulturze, stał się jednym z ważniejszych nurtów we współczesnym popie.

Dlaczego podobna przygoda nie mogłaby się przydarzyć jakże eleganckiej poezji?

05 lipca 2011, 15:23:17
"Nie wchodzi ona w rozmowy między ludźmi, bo nie nauczyli się o niej mówić tak swobodnie jak o utworach Rowling, Larssona czy MacLeana. To jest wielka praca do wykonania" - rozmawiania o Larssonie też się nie uczy, a ludzie sobie jakoś radzą:)

05 lipca 2011, 15:50:57
Ta poezja jest z roku na rok coraz mniej elegancka.

05 lipca 2011, 15:57:39
Tępaki.

05 lipca 2011, 16:16:02
Ta dyskusja nie ma w ogóle sensu bo przynosi taki sam efekt jak ten po pytaniu, czy wiara np. w Boga ma jeszcze jakiś sens. Gdyby poezja w ogóle sensu nie miała, zniknąłby po niej ślad niechybnie. To że znikają z półek wydawnictwa poetyckie czy ba! w księgarniach najmniejszą i najniższą półkę zajmują właśnie książki poetyckie specjalnie mnie nie martwi. Ona jak fenix wstanie jeszcze silniejsza. Zawsze będą ludzie którzy będą reklamować poezję. Wbrew pozorom jest ich bardzo dużo. Nie wiem czego od poezji oczekuje Pan Woś, bo nie zdradził tego lub przeoczyłam w licznych wypowiedziach. Ponadto, poezja jak wszystko ewoluuje a że zmiany są w nie naszym guście ? Jak wszytko wokół. Kocham taki Optymistów jak Ty Alx. Więcej takich eleganckich dżentelmenów. Wybacz Al za taki prywatny kontekst ale tak dużo wokół mnie malkontentów, że szukam takich pozytywnych bohaterów jak Ty ;-)) Pozdrawiam!

05 lipca 2011, 16:47:23
Równie dobrze można zadać pytania- kogo obchodzi malarstwo, grafika, rękodzieło, muzyka poważna, rzeźba itd. Ano tych którzy się tym interesują. Tak było zawsze, i tak będzie zawsze. Problem tkwi w jakości, wartości dzieła. Nie wszystkim pisany jest parnas.
JBZ

05 lipca 2011, 17:25:25
Mnie obchodzi :(

05 lipca 2011, 17:44:54
Pan Artur lubi wkładać kij w mrowisko. Jest pytanie, jest impreza:)

05 lipca 2011, 18:25:58
Może i kij, ale mnie obchodzi! Nigdy się nie zhańbiłem parciem na wydawanie, ocenianie, czy tez szukaniem jakiegokolwiek uznania wśród wielkich tegoż, poetyckiego świata. Natomiast jeszcze raz powtórzę - MNIE OBCHODZI!! Daje kolor i radość w moim życiu - wystarczy?? Jeśli nie, zapraszam do dyskusji - ale cholera, merytorycznie i bez wojny :)

05 lipca 2011, 18:57:27
@Wolf Kohler
Mnie wystarczy. To, o czym piszesz, to absolutna podstawa. I prawdę mówiąc zawsze podziwiałem taką bezinteresowną postawę względem sztuki.

Natomiast z poezją w Polsce jest taka jakaś trochę schizofreniczna sytuacja. Wczoraj poczytałem sobie "Uważam Rze" i tam artykuł o pięciu wielkich osiągnięciach Polaków - na miejscu trzecim poezja, ale tylko wieszczowie i Zbigniew Herbert jako pieszczoch prawicy. Reszty niet. A już jakby ktoś Miłosza podrzucił, toby chyba na suchej gałęzi powiesili. Jakiś tam Dycki, Różycki i inna Podgórnik to chyba niegroźna anomalia. Z drugiej ten mir, jakim w naszej kulturze jest poezja otaczana, sprawia, że wszystkim się wydaje, iż umieją ją pisać. Efekt - koszmarna nadprodukcja, w której coraz trudniej się zorientować. Wariactwo.

05 lipca 2011, 19:07:57
A niech sobie będzie nadprodukcja, panie Marcinie; w tej masie piachu z dna są samorodki

05 lipca 2011, 19:14:00
Dodam jeszcze, że jestem poszukiwaczem złota.

05 lipca 2011, 19:14:52
Prawda jest taka, że, w zdecydowanej większości, piszący poezję pisza dla innych piszących i dla krytyków, bo cos takiego, jak publiczność czytelnicza, istnieje w formie reliktowej. nie wiem, czy to dobrze czy źle. Tak, po prostu, jest. Ludzie w wiekszości swojej, zagonieni za codziennościa, mają poezję gdzieś. Moja ja też tam samo wydawcy, menadżerowie kultury, decydenci, politycy (ci to nawet nie udają, że jest inaczej), samorządowcy, a nawet poloniści. Dwa lata temu, moja wtedy osiemnastoletnia córka Ola, uczennica Liceum Plastycznego w Olsztynie, po jednym ze slamów powiedziała: "Ta cała wasza poezja jest tylko o tym, jakie to byliście pizdy, jakie to pizdy jesteście, i jakie to pizdy będziecie, i jacy to z tego powodu jesteście zajebiści". Można by się zastanowić, czy czegoś w tym nie ma... Bo tak na dobrą sprawę, kogo obchodzą torsje egzystencjalne, rozważania parafilozoficzne czy lęki eschatologiczne grupy niedostosowańców. Zainteresowani tym są tylko... zainteresowani czyli tacy sami. Nisza społeczna...

05 lipca 2011, 19:15:51
Jeśli chodzi o mnie również na sercu leży mi poezja i literatura jako taka. Coraz częściej łapię się na tym, iż w chwili obecnej jest czymś na kształt życiowej pasji - wprawdzie nic swojego nie wydałam, nic nie sprzedałem:), a mimo to czuję się dobrze obcując ze słowem pisanym:)
Marcin, przywołujesz rangę polskiej poezji w oczach świata. Czasem mam wrażenie, że sukces, czy też pozycja polskiej poezji uprawomocniona chociażby Noblem Szymborskiej nie zostały w pełni wykorzystane (marketingowo, medialnie itd.) np. dla rozwoju najmłodszej poezji. Zauważcie, nawet taka Miss World, tuż po koronacji, bierze się ostro do roboty (wolontariat, promocja zjawisk społecznie użytecznych itp.) - to tylko taki przykład utrzymania trwałości osiągniętego sukcesu.
My Polacy często nie potrafimy wykorzystać swoich atutów, ale ta przywara plącze się za nami już od dawien dawna.

05 lipca 2011, 19:28:00
Pani Wando, bezsprzecznie - wyłuskiwanie samorodków może być wielką przygodą czytelniczą. Ale mi właściwie szło o co innego. O rozpowszechnianie fałszywego i anachronicznego poglądu o wielkości polskiej poezji. Wciąż nie możemy uwolnić się spod jarzma wieszczów - stąd te wyśrubowane oczekiwania. Ale też z drugiej mańki ilość tomików wydawanych w roku wcale nie świadczy o realnej sile. To raczej jej iluzja. Bo ani poeci wieszczowych poprzeczek nie spełniają, bo też wcale nie muszą, ani - jak zostało powiedziane powyżej - ludzi to całe gadanie chmur nie obchodzi. I wcale nie musi. Nie ma obowiązku słuchania mowy proroków. To kolejny romantyczny miazmat naszej kultury. Myślę, że gdyby sami twórcy ostatecznie uwolnili się od tych wszystkich szablonów i przestali sztucznie pompować swoje znaczenie, osiągnęliby pełną wolność twórczą. Bo uwolniliby się od oczekiwań uznania. Które i tak nie nadejdzie. A jeśli nawet, to przeważnie dzięki nagrodom, i będzie równie płytkie jak żywotność telewizyjnego niusa.

05 lipca 2011, 19:41:23
Już chyba neandertalczyk lubił słuchać opowieści. Słuchanie opowieści jest człowiekowi potrzebne jak jedzenie. Ale poezja to nie opowieść. To forma. To wyszukany kształt. To trzeba umieć zobaczyć, umieć porównać z innymi kształtami, umieć ocenić. To przyjemność elit, zawsze tak było i tak zostanie.

05 lipca 2011, 20:12:54
Ale też i neandertalczyk miał swoje rytuały magiczno-religijne, podczas których trzeba było wyrazić niezwykłość sytuacji, momentu, w którym się znajdował. Tam też, w tym momencie, kiedy dotyka się przez słowo niezwykłości, jest źródło poezji. Pani Wando - to nie jest przyjemność elit. To jest potrzeba każdego człowieka. Nawet przecież Stalin z Leninem nie odrzucali tego, wchodzili w to podczas Wielkich Mszy Pierwszomajowych i Misteriów Rocznic Rewolucji Listopadowej.

05 lipca 2011, 20:58:03
Panie Maćku: "rozmawiania o Larssonie też się nie uczy, a ludzie sobie jakoś radzą"

Nie jestem tego taki pewien, są te wszystkie "Rozmowy w toku", "Porozmawiajmy" itp. gdzie rozmawia się o problemach społecznych typu przemoc wobec kobiet, czy wszechmoc wielkiego kapitału. Tam wychodzi ktoś, opowiada swoją historię, a potem toczy się dyskusja na temat tej historii - to jest trochę szkoła rozmawiania o takich rzeczach. Także w każdej z rodzin opowiada się jakąś historię i przygodę, a potem wychodzi się od tego do dalszej dyskusji. To jest właśnie szkoła rozmowy na bazie historii.

Wydaje mi się, że podobnej szkoły rozmawiania o "niezwykłych momentach" nie ma.

05 lipca 2011, 21:15:18
Hej, Alx - myślę, że ojcowie przywódcy penetrowali poezje jednak głównie pod kątem poprawności politycznej ;-)

Każdy szuka po swojemu, i dobrze. Inaczej świeci złoto Wandy, inaczej moje. Też w tym nic złego. Ale nie czarujmy się, poezja nie jest, jak piszesz, "potrzebą każdego człowieka" - to rodzaj zarazy, o bardzo atrakcyjnych skutkach ubocznych - powiedzmy, że boli, osłabia ale dostarcza wrażen słuchowo - wzrokowych, łaskotania w trzewiach i stałej, lekkiej gorączki; zainfekowany człowiek popada w chorobę i odkrywa jej atuty, pławi się w niej i nie chce wyzdrowieć. Jak każda pasja zresztą, więc nie przypisujmy jej niczego więcej, niż każdemu innemu wariactwu, pozostałym sztukom.

Jest bardzo agresywna. Kontakt z nią może odmienić całkiem "prostego, zdrowego" człowieka. Przeczytaj mu wiersz, ciepłym, miłym głosem - wiersz czyjś, nie swój, najlepiej o uniwersalnej tematyce - ból, strata, miłość - a rzuci mu się na oczy i osłabi równowagę. Bardzo odporni pozbierają się, chwiejnych będzie od tej pory łaskotać, przyciągać, jak po kontakcie z narkotykiem.

Jest iluzją współuczestnictwa, złudzeniem braterstwa ("nie jestem sam, inni czują, jak ja"). Sprzedajna, grająca na emocjach - mimo, że jej chwyty są widoczne gołym okiem, pożąda się jej i tęskni.

Jest zbędnym, zabierającym czas w dzisiejszej, szybkiej epoce przeliczalnych sukcesów, nałogiem.
Tak, jesteśmy uzależnieni :-)

05 lipca 2011, 21:52:28
Alx - Ceremoniał, a bierne słuchanie opowieści przy ognisku, to jednak duża różnica. Ludzie mają głęboko zakorzenioną potrzebę oglądania obrazów i obecnie zaspokajają ją oglądaniem komiksów i pism kolorowych. To kontakt ze sztuką bardzo prymitywny, tak jak prymitywny jest kontakt szarego człowieka z literaturą. A wszelki ceremoniał od zawsze był narzucany z góry i służył li tylko utrzymaniu władzy. Sztuka jest elitarna, a poetów w stosunku do całej populacji - garstka.

05 lipca 2011, 22:01:56
tak się składa, że mnie :)
ulżyło Panu? :)

05 lipca 2011, 22:32:08
Rodzaj zarazy o bardzo atrakcyjnych skutkach ubocznych - to mi się podoba :)

Mi tak jeszcze na koniec dnia przyszło na myśl, że poezji brakuje przyjaznych krytyków, takich pozytywnych Donkiszotów, jakim w latach 90 był np. Marian Stala. Przecież to, że dziś prawie każdy, nawet poetycki analfabeta, kojarzy, przynajmniej mgliście, z nazwiska, Świetlickiego, to w znacznej mierze jego zasługa. Zresztą Świetlicki i Dyduch wspaniale go sportretowali w "Katechetach i frustratach" - niby ironicznie, ale tak naprawdę z czułością. Więc brak takich wspaniałych, bezinteresownych czytaczy i dłubaczy poetyckich, którzy zamiast kwitować sprawę podsumowaniem, że stwierdzają zero poezji, starali się ją przeniknąć i przekazać to doświadczenie zewnętrznemu światu.

A jeszcze bardziej brak miejsc, w których mogliby swe obserwacje ogłaszać. Taka dyskusja o kondycji literatury, jaka na przełomie wieków przetoczyła się przez "Tygodnik Powszechny", dziś przypuszczalnie nawet tam by nie miała szans. A literacka sieć to (wciąż) zjawisko niszowe zaspakajające potrzeby głównie wąskiej grupki zainteresowanych. Wyobrażacie sobie wielką debatę o roli literatury na łamach Onetu? Właśnie, ja też nie.

05 lipca 2011, 23:14:26
Sceptyczne , sarkastyczne pytanie. W zamierzeniu - postawić z góry już ustaloną diagnozę , że -nikogo -oprócz garstki pretorianów( dinozaurów*-niepotrzebne skreślić) ,wszak Monsieur Woś ogłosił expressis verbis - "duch poezji umiera".Czyj duch ? Jakiej poezji? Po co to larum?
Czy chodzi o makiaweliczny sondaż o wyższości poezji nad prozą(życia),a lamentacje typu :nihil novi sub sole" prowadzą do konkluzji :po kiego diabła bić ciągle tę pianę? Bo i tak Wenus woli miast piany z wody morskiej -kąpiele błotne w Morzu Martwym. Dzięki nim-ożyje. Erato założy spółkę z oo , a Afrodyta ogłosi upadłość Poezji SA, akcjonariusze przeżyją bessę i hossę liryczną ,zwyżka kursu na giełdzie słów będzie tylko chwilowa, potem erupcja wulkanu obsypie talentami ,te zastygną w formie i skostniałe będą czekać na krach niczym na koniec świata. A innego końca (świata i poezji) nie będzie.

05 lipca 2011, 23:28:00
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się