Grupy >> Wolność Słowa >> Forum >> Najwięksi szkodnicy Liternetu
Autor Wypowiedź
Wiele słów padło na temat negatywnych opinii umieszczanych pod utworami autorów Liternetu. Wiele słów mądrych i głupich, rozsądnych i zapiekłych, wartościowych i bezsensownych. Dyskusja zapoczątkowana przez Małgorzatę Gołąbek niczego nie rozwiązała, bo każdy pozostał przy swoim stanowisku. Niejako na marginesie tamtej dyskusji chcę zadać pytanie dotyczące dalszego sensu istnienia portalu literackiego. Otóż pytam: kto jest największym szkodnikiem Liternetu? Czy grupka zatwardziałych grafomanów, czy kąśliwi i bezpardonowi komentatorzy, czy wreszcie ci, którzy obsesyjnie przyklaskują każdej bzdurze. Osobiście uważam, że jednym z największych szkodników Liternetu jest autor o imieniu Jarosław, który chwali zazwyczaj wszystko jak leci, niezależnie od tego, czy to naprawdę dobry utwór, czy zwykły gniot. W ten sposób robi się krzywdę autorom i wprowadza zupełną dezorientację. Co Państwo o tym myślicie? Proszę o szczere i nietendencyjne wypowiedzi.

30 maja 2011, 10:53:45
Największym szkodnikiem jestem ja. I nawet niech nikt nie próbuje mnie detronizować.

30 maja 2011, 11:06:56
<hahaha>

Chyba masz rację - przy wąsko pojmowanym temacie. Tj. jeśli IDEA Liternetu jest dla Ciebie cudowną UTOPIĄ, kużnią POEZJI, miejscem wyładowań intelektu PRAWDZIWEJ BOHEMY, izbą porodową nowych Wojaczków, Grochowiaków, Herbertów.

Ale Liternet nie jest tymi wszystkimi wspaniałymi miejscami, to demokratyczna, darmowa witryna do wklejania. Miejsce, gdzie każdy nastolatek może przynieść swój 1-szy wiersz, każdy grafoman swój 1001-szy i gdzie kibice mogą sobie pokrzyczeć a skłonni do rozmodleń poachać. I w realnym świecie liternetu Jarosław jest jego "wartością stałą" czyli czymś, na co/ lub z czymś każdy z uzytkowników się liczy.

Przy czym dodam, że komentator Jarosław, jeśli mamy na myśli tego samego, działa wg. mnie z pobudek idealistycznych, podobnie jak Ty. Zapewne uważa, że tak jak w każdym wierszu można znależć punkt zahaczenia dla negatywnej krytyki, tak można znaleźć w nim coś dobrego. Reszta jest kwestią etycznych wyborów.
Dodajmy sprawiedliwie, że choć J. staje się w ten sposób natychmiast szalenie sympatyczny dla prawie wszystkich, nie musi sam szukać stada sympatyków i pochlebców - nie jest początkujący, niektóre jego wiersze są dojrzała i mądre, kilka przeczytałam z przyjemnością (a nie komentuję ich, tylko dlatego, że są w "niemojej poetyce", że szukam innych form).

Nie tragizowałabym. O wiele bardziej szkodliwe są ludzka próżność i interesowność, skłaniająca wielu uczestników do komentowania na zasadzie "coś za coś". Przelukrowane ciasteczka wręczające sobie nawzajem pod wierszami (celują w tym raczej kobiety) lub ordynarna kopanina.

A Jarosław (wybacz, Jarku) jest raczej częścią folkloru, do której człowiek po pewnym czasie przywyka, jak do Agi Hofik na Nieszufladzie. Jest ale trudno brać poważnie kolejny zachwyt, skoro przed chwilą zachwycił się wierszykiem, pod którym chyba tylko współczucie mogłoby mnie nakłonić do pisania komentu.

A może Jarosław nam wszystkim po prostu współczuje ??

30 maja 2011, 11:39:29
Do przygłupów paskudzących nie tylko pod moimi wierszami zaliczam:

Jana Usza ostatnio odszedł, by zjawić się na nowo, jako maciejowaty.

Rolanda Fischbaucha( pod tym nickiem występuje ostatnio i przypiedrala się do moich wierszy idiotyzmami, wcześniej "nazywał się" Marcin Wolszan, ale gdy napisałem mu: "uczył marci marcina a sam głupi jak świnia", zmienił nick.

Oliwię Bechter-pod dobrymi wierszami Gabrieli Szubstarskiej- zawsze wciska "tekst chybiony".


P.S. Zaliczanie do "szkodników" Jarosława, uważam za chamstwo i złośliwość.
Bardzo często uzasadnia On rzeczowo,swoje, przeważnie, komentarze.

30 maja 2011, 11:47:01
Dolores, uśmiałam się! Naprawdę... po co się ośmieszasz?

30 maja 2011, 11:53:36
Na litość Boską, ten wątek przerodzi się za chwilę w personalne porachunki każdego autora z każdym osobistym nieulubionym komentatorem !!
Rozumiałam, że Jarosław został użyty w wątku jako pewna metafora - że Arturowi chodzi o obniżenie poprzeczki przez zbyt łagodne, przychylne każdemu komenty.

Nic tu chyba po mnie, tam gdzie próbuje się załatwić prywatne interesy nie ma dyskusji, jest tylko targ.

30 maja 2011, 11:54:54
Ponieważ zostałem wywołany do odpowiedzi, proszę o twarde dowody na to, że Jan Usz to ja. Albo inaczej: ża ja to Jan Usz, nie inaczej, żeby nie było wątpliwości. A Ty, Dolores, to mężczyzna czy kobieta, jak już tak sobie o tożsamościach gwarzymy. Hej!

30 maja 2011, 11:57:48
Pani Małgorzato! Jarosław jako przedstawiciel folkloru bardzo mi się podoba. Ma Pani rację. To chyba dobra diagnoza. I właśnie o to mam pretensje do podobnych komentatorów, co Jarosław, do tego autor wierszy. Chwalenie rzeczy dobrych i złych na tę samą modłę, okraszanie zachwytami miernot jest gorsze niż złośliwa krytyka i ujadanie co niektórych oszołomów.
Panie Dolores! Właśnie chodzi o to, że Jarosław nie uzasadnia niczego rzeczowo. Jedynym "rzeczowym" komentarzem jest jego "bene" albo "molto bene".

30 maja 2011, 12:04:52
Największym szkodnikiem Liternetu jest przymus komentowania, który czasem powoduje, że ludzie piszą bzdury, byle tylko zostawić po sobie ślad pod tekstem. Bo inaczej autor mógłby uznać, że nikt nie przeczytał. Ja na przykład miewam problem z powiedzeniem czegoś sensownego i wtedy jak znalazł okazują się oznaczenia na prawo. Ale czasem i one okazują się nieprzydatne. Wtedy wolę zmilczeć. Ale też nie wiem, czy właściwie postępuję - czy nie byłoby lepiej zostawić choćby uśmiechu albo znaczka dezaprobaty. Tyle że to też nie jest żadne rozwiązanie, bo skoro mamy tu zajmować się literaturą, to jakieś enigmatyczne równoważniki zdań czy nawiasy z dwukropkami mijają się z celem.

30 maja 2011, 12:08:34
Panie Marcinie! Oznaczenia na prawo są bardzo uproszczone, a nawet powiedziałbym, prymitywne. One nie pomagają w ocenie. Są mylące i źle określone przez twórców Liternetu. Komentarze są zdecydowanie lepszym rozwiązaniem.

30 maja 2011, 12:11:47
Artur Woś - to oczywiste i ja tego wcale nie neguję. Chcę tylko zwrócić uwagę, że czasem - czasem, podkreślam - lepiej jest kliknąć w oznaczenie niż napisać głupotę pod tekstem. Choć oczywiście i to można wykorzystać do upupiania albo sekowania. Ale to summa summarum miej chyba szkodliwe niż wredny, niemerytoryczny, albo próżnie pochwalny komentarz. A oznaczeń idealnych nigdy nie wymyślimy - nawet jak się wprowadzi punkty czy gwiazdki, też ktoś powie, że chybione.

30 maja 2011, 12:25:15
Przywołany niejako do odpowiedzi jako największy szkodnik Liternetu ,metafora, przedstawiciel folkloru i co tam jeszcze ? Wyrażam głębokie ubolewanie i składam wyrazy współczucia. Ze piszę tylko owo "bene"czy "molto bene"? Przesada. W ramach samokrytyki zaniecham "bene" i " molto bene". Będę ( albo i nie) pisał wzorem założyciela wątku:" Paskudne." "Chybione". "Wiersza nie stwierdzono." Tylko co z tego wyniknie i wynika?

30 maja 2011, 12:54:33
Arturze, weź jednak proszę pod uwagę, że to, co jednemu wydaje się gniotem, dla drugiego może mieć walory, na które ten pierwszy nie zwraca uwagi. Nie można oburzać się na opinie innych ludzi, to bez sensu, wiersz czyta się przecież zawsze inaczej, przez własny pryzmat.
(Pozostaje kwestia, czy komuś może podobać się w s z y s t k o. No faktycznie nie bardzo w to wierzę.)


Jest cholerny problem z tymi komentami, bo to naprawdę bardziej osobista sprawa, niż się wydaje na pierwszy rzut oka.

Podzieliłabym z grubsza komentatorów na kilka grup:

1 - szy model: komentator wkurwiowny.

Powód nieistotny, często pozapoetycki, jednak po wejściu na portal krystalizuje się odczucie: to wszystko nic nie warte, grafomania itd., najwyraźniej tylko ja to czuję i muszę o tym napisać. (bywają jeszcze oczywiście komentatorzy wkurwieni na jednego autora i wtedy biada mu! - i im, bo dają niewymazywalne świadectwo własnego braku obiektywizmu i niskich pobudek, ale to skrajności i tych pomijam).

Komentatorem wkurwionym bywa prawie każdy - niektórzy rzadko, inni nałogowo.
Taki komentator zazwyczaj się męczy, bo aby przełamać blokadę bycia "niedobrym", staje się "bardzo niedobry", przesadza i czuje się po tym źle.
Często potem przestaje komentować w ogóle. Nikt nie lubi siebie w momentach słabości.
(wiem, sama przez to przeszłam :-)).

2. komentator nawiedzony
(zarówno pozytywnie, jak i negatywnie)

to idealista. Bywa fundamentalistą, wtedy jest dość niebezpieczny.

Przykładem pozytywnego nawiedzenia być może jest Jarosław, nie wiem, nie znam motywów. Ale wiem, że Jarosławów jest więcej; to entuzjaści dobrej opinii, miłosnicy słowa wiązanego, społeczne anioły.

Nawiedzeni negatywnie to prawdziwi rycerze poezji, Don Kichoci walczący z ordynarnym śmigłem, mielącym na jedno kopyto; walczący z zagrażającymi jej cieniami. Rzucają się z często drewnianym mieczykiem na wszystko, co wydaje się szkodzić damie ich serca.(motto: "beze mnie ten portal umrze")
Mnie nieco rozczulają, mimo, że są śmieszni.
(wiem, sama przez to przeszłam :-))

3. komentator ostrożny

a) nowicjusz
b) boleśnie doświadczony

to model komentatora pozornie pozytywnego, bo przeważnie chwali aby się nie narazić, jednak strach pozbawia celności i lekkości, zaburza widzenie - komentator taki jest najbardziej nieobiektywny i co za tym idzie, jego opinie mają mniejszą wartość.

Wariantem b) jest c) - wygasły wulkan

To komentator, który najczęściej przeszedł wszystkie poprzednie wcielenia i zorientował się, że jego rola była bez większego znaczenia - plony z portalu nie podwyższyły się radośnie, jakość ani wzrosła ani upadła, wdał się po drodze w wojny iście donkichotowe, wielokrotnie odszedł, wylizał się z ran, powrócił - a wszystko to nie miało znaczenia dla nikogo poza nim samym w tym urojonym świecie poezji netowej.
Bo sama poezja istnieje jedynie w kontakcie Ja - Wiersz. Reszta to plamy na słońcu, bąble po komarach w cudowny, letni wieczór.

Wygasły wulkan komentuje rzadko, erupcję emocji mogą u niego wywołać już tylko bardzo dobre lub bardzo złe wiersze.
(wiem, sama przez to przeszłam :-)).

Istnieją jeszcze komantatorzy Nieśmiali z Natury, komentatorzy Nerwowi, tracący kontrolę i zapewne wiele innych typów.

Tak się rozpisałam, żeby przypomnieć, jaka to cholernie trudna rola :-)

30 maja 2011, 13:01:24
"Tylko co z tego wyniknie i wynika?"
Mniej zamieszania i lepszy ogląd w sytuacji, gdzie przebiega granica między artyzmem a brakiem artyzmu. Poza tym unikniemy robienia wody z mózgu zwłaszcza tym, którzy są z literaturą jeszcze nieobeznani. Pan, Panie Jarosławie, nie jest nowicjuszem, więc należąłoby oczekiwać sprawiedliwszej oceny różnych poetckich dyrdymałów. Silenie się na łagodnego wujka Jarka może ucznyć więcej szkody niż pożytku. I tylko o to mi chodzi. Lepiej zawołać "molto male", a nie udawać, że koślawe jest piękne i zgrabne.

30 maja 2011, 13:02:10
"Bo sama poezja istnieje jedynie w kontakcie Ja - Wiersz. Reszta to plamy na słońcu, bąble po komarach w cudowny, letni wieczór."

Tak, Pani Małgorzato! Trzy raz tak!


30 maja 2011, 13:05:20
Dla mnie, jako osoby podchodzącej do Internetu z dużą rezerwą, serwis jest ciekawym zjawiskiem socjologiczno-literackim, interesującym zwłaszcza ze względu na diametralną różnicę w komunikacji na płaszczyźnie autor-czytelnik. To co można zaobserwować na liternet.pl nie sposób dostrzec w tradycyjnym modelu publikacji.
Utwór literacki nie istnieje w próżni. Zdeterminowany jest przez autora, jego doświadczenia, spojrzenie na rzeczywistość, osobowość. Tutaj, nie tyle sam utwór, ale właśnie jego osobowość jest poddawana krytyce i ocenie. W związku z tym tworzą się kółka wzajemnych plecków poklepywań i trwałe antagonizmy, których poziom prezentowanych utworów skruszyć nie zdoła.

Druga sprawa, to cel jaki przyświeca liternet. Czy jest to platforma warsztatowa, czy tylko miejsce do prezentacji swoich materiałów? Sądzę, że rozgraniczenie tych dwóch modeli jest dosyć istotne.

Sprawa trzecia to zwykła, prozaiczna, elementarna, kultura osobista. Przykra sprawa, że miejsce które powinno być raczej prezentacją zachowań bardziej nobliwych, staje się już niemal przysłowiowym internetowym rynsztokiem, nie różniącym się specjalnie od innych for, czatów czy blogów, zdominowanych przez prostaków, buraków, megalomanów. I tu też wychodzi osobowość wspomniana w pierwszym akapicie.

30 maja 2011, 13:49:41
"Czy jest to platforma warsztatowa, czy tylko miejsce do prezentacji swoich materiałów?"
Wszystko wskazuje na to, że raczej to drugie. Ale może to i dobrze. Bo intymne związki między autorem a czytelnikiem i tak rozgrywają się w ciszy i samotności, jak słusznie zauważyła Małgorzata Gołąbek.

30 maja 2011, 14:05:54
Małgo, używając zresztą ulubionej przeze mnie techniki logicznej systematyzacji, pisze bardzo celnie. Dodam tylko tyle, że i w ocenie "postawy" czy też "szkodnictwa" Jarka Małgo ujęła kilka celnych zdań. Motywem są powody etyczne.

Otóż, jak mawiał Fassbinder a powtarzał Herzog (lub odwrotnie) trzeba uszanować tajniki ludzkich dusz, choćby w nich były tylko śmieci. Jarek to szanuje. Każdy człowiek jest wartością i jeśli pisze o swoim wnętrzu, stara się coś przekazać ze swojej małej, bardziej lub mniej obolałej duszy (pod warunkiem, że nie jest tylko nieudolnym pretidigitatorem wzruszeń - jeśli jest udolnym to i dobrze, ale jeśli jest nie-cwanym nieumiejętnym oszustem wtedy jak najbardziej trzeba mu napisać źle i odesłać z rogami do kąta ; tylko trudno to nader trudno czasem stwierdzić, więc bezpieczniej etycznie..etc.etc.) - a więc kończąc, osobowość motywowana etycznie widzi w każdym właściwie człowieku (nie mówimy o botach bo zakładam, że nie piszą tutaj jeszcze, a trolle - to już znów problem detekcji, przed którą etyczny się wzdryga, jak przed naznaczeniem niewinnego) - kont. widzi wartość - i w tym co on próbuje zapisać - wartość. Jest to wartość etyczna, choć nie zawsze jest to wartość. Jarek wierzy w bezwzględne pierwszeństwo etyczności i jest specyficznym "personalistą" - ponieważ jest w tym prawdziwy i ja mu wierzę, wiec uważam, że nie jest szkodnikiem, ale swego rodzaju skarbem. Są bowiem konstrukcje beduszne, niesłychanie estetyczne, w którym człowieka nie ma, one nie żyją. A Jarek jest za życiem, to jest bezpieczniejsze, w sensie uniwersalnie aksjologicznym, zatem lepsze (zatem dobre, obejmując także - paradoksalnie - sztukę, jeśli jest ona najwyższym wyrazem człowieczeństwa).
Perspektywa etyczna, opowiednio rozpoznana, nie pozwala nam uznać takich aktów jak aktów opinii Jarka za akty szkody (dla człowieka, a nawet, pars pro toto, (contra pars pro toto RACZEJ) dla sztuki. Ale nie mam wątpliwości, że to votum separatum i nie przekonana wyrazicieli opinii. Przemówiłem zbyt ogólnie, ale tak po prostu uważam.

30 maja 2011, 17:21:33
*" Jest to wartość etyczna, choć nie zawsze jest to wartość estetyczna."
Zapytać można: dlaczego tutaj? Ano dlatego, że jak widać, jest to miejsce niedookreślone,w którym spotykają się ludzie (osobowości i twory które wypuszczają), zatem należy przyjąć szersze odniesienia. Na rygorystycznym portalu warsztatowo - krytycznym byłoby inaczej, ale i na takim pewnie zjawisko by nie wystąpiło, albo wystąpiło inaczej.

30 maja 2011, 17:25:41
Bardzo mnie ucieszył Twój głos, Marat.

Wyraziłeś to, co ja również odczuwam, chociaż często widząc komenty Jarka reaguję impulsywnie irytacją i odzywa się we mnie mój "komentator wkurwiony".
W zasadzie wątek ten stał się kontynuacją poprzedniego "wolność komentatorska", zainicjowanym moją próbą polemiki ze Słownikiem, (który to wątek jednak osiągnąwszy rozmiary monstrualne zwyrodnił się i umarł na szczęście śmiercią naturalną) - chodziło o to, co wolno komentatorowi i jak się ma etyka do krytyki.

Jakkolwiek wierzę w dobre intencje Jarka, to jednak nic nie poradzę na to, że istotnie można się zastanawiać, na ile takie komenty szkodzą poziomowi prezentowanych utworów. Ale (i tutaj też się zgadzamy) - liternet jest miejscem, gdzie wielu szuka nie tyle poezji, ile swojego miejsca i utopią jest oczekiwać, że stanie się kuźnią talentów.

30 maja 2011, 17:55:55
mam wrażenie, że największym szkodnikiem liternetu jest opcja forum. mimo że wierzę w sens dyskusji, to większość prowadzonych tutaj ma się nijak do słupka z tekstami. nie przekłada się to na żadne "reformy", ani na jakiekolwiek działanie. słupek z tekstami swoją drogą a forum swoją drogą. a raczej korytem... bo, jak mawiał poeta:
"portal literacki jest, ach, jak rzeka, co nurtem rwącym żłobie swe koryto, więc nie buduj pięknych zamków na jej brzegach, bo ani ją to zmieni, ani będzie obchodzić, gdy wyleje wczesną wiosną". i jedyne, co do zmian doprowadzić może to zakasać rękawy, podwinąć nogawy i w wodę rękoma muł wybierać, koryto formować w nurcie samym, albo za słowami poetki-noblistki:
"jak matka teresa"
a tak na serio: to chodzi chyba o to, że poligonem wychowawczo-reformatorsko-mającym wpływ i tak są jedynie dyskusje pod tekstami, bo tam jest życie, a tu jest kilka tych samych osób (i nie piszę a propos tej dyskusji, tylko w ogóle - obserwując od dawna).
a tak na serio,serio: to największym szkodnikiem internetu są wszyscy ci, którzy nie skomentowali moich ostatnich dwóch tekstów, ponieważ to sprawia, że dla mnie ten portal zupełnie nie ma sensu, gdy wrzucam teksty (błagając o komentarze ;) ) i pozostają one bez jakiegokolwiek odzewu, nie ma sensu, więc nie mam po co tracić nań czasu...
no dobra, ale na serio: największym szkodnikiem internetu jest ten, kto podchodzi do internetu z dużą rezerwą, bo to powinien być portal pasjonatów!
ale dość tych żartów, a na serio mogę tylko dodać, że największym szkodnikiem internetu jest banda piętnastoletnich dziewczynek, tych fikcyjnych pensjonareczek piszących wiersze i teksty o różach, miłości i śmierci (raz na dziesięć tutakich, więc nie przesadzajmy i pogadajmyt
na serio: "Największym szkodnikiem jestem ja" - powiedział Maciej Kaczka, ale nie mówmy już o tym i przejdźmy do
poważnych wniosków: największym szkodnikiem liternetu jest dwadzieścia siedem trolli, które od pewnego czasu w nieregularny sposób atakują grządki wierszy w deszczowe dni i tak ciężko omijać ich komentarze, tak ciężko ignorować obraźliwe lub niemądre lub nieciekawe lub... komenatrze, a obok nich Oliwia Betcher, ale nie wiem dlaczego, a za nią ja,
a na serio to już nie wiem.

(jeśli kogokolwiek uraziłem, bardzo przepraszam; jesli kogokolwiek wkurwiłem, proszę o wyrozumiałość; jeśli ktoś ominął tę przydługą wypowiedź, niech mu ziemia lekką będzie)

PS: Pani Małgorzato, dlaczego w systematyce komentujących zabrakło miejsca dla komentator z dorobkiem służący dobrą radą albo wnikliwy komentator o małym doświadczeniu ale szczerze piszący o swoich odczuciach albo oczytany intelektualista zawsze gotowy dorzucić swoją uwagę albo miły, nieśmiały, wierny albo wpadający od czasu do czasu z własną jazdą w głowie gotowy podzielić się indywidualnymi odczuciami (choć to jakby rozmawiać z kolesiem po dużej dawce heroiny o filmie, który się razem przed chwilą widziało w kinie 3d) albo komentator idealny albo komentator uczciwy albo...
(chyba że to nie o takie systematyzowanie chodzi... kurtyna.)

30 maja 2011, 17:56:07
Wiecie, w życiu są też poważne problemy. I w literaturze też. Trochę mi smutno.

30 maja 2011, 18:21:33
piszę z pozycji autora umieszczającego swoje teksty, a umieszczam je tutaj nie po to, żeby móc zaznaczyć sobie w jakiejś rubryczce "publikacje w internecie", ale po to żeby otrzymać informację zwrotną - bodziec np. do dalszej nad danym tekstem pracy, konfrontacji z czytelnikiem tekstu skończonego itd. więc z założenia najbardziej cieszą mnie komentarze krytyczne odwołujące się do konkretów w danym tekście - takie komentarze nawet najbardziej zdawkowe są cenne. komentarze, w których ktoś wyraża swoją aprobatę są po prostu miłe. często dobrze mi robi, gdy ktoś rzuci jakimś skojarzeniem lub odwoła się do innego tekstu - to otwiera, zmienia perspektywę i również jest cenne. sam staram się w ten sposób komentować cudze teksty. i tyle.

30 maja 2011, 18:30:27
Liternet uważam działa i ma się dobrze, idąc za swoim przykładem, może warto poszerzyć horyzonty i zająć się również innymi zainteresowani, niż tylko skupionymi wokół tego portalu.

30 maja 2011, 18:35:42
Antku, "nieśmiały" był. Poza tym chodziło o komentatora "negatywnego". No i chciałam zostawić tez coś dla innych :-)

30 maja 2011, 20:10:06
Każdy spodziewa się czegoś innego po tym portalu. Każdy tu coś "bierze", coś "daje" i znika, albo trwa zawiedziony monotonnością portalu lub w cieplutkim kożuszku zimuje. Są tu różni ludzie, z różnymi gustami i z różną wrażliwością. Więc nie można rozdzielać tutaj ludzi na grupy. Lepszych- gorszych, przydatnych-bezwartościowych. Jak coś się nie podoba(tekst), to lepiej to po prostu olać. "Grafomania" i tak ma nikłe szanse na przebicie, więc niech przynajmniej tutaj delikatnie kiełkuje, z tym się nie wygra. Można tylko konfrontować "grafomańskie bąki" z innymi utworami. Dobry tekst obroni się sam.
A do do Pana Jarosława, którego opinie zostały zaatakowane:( To moje osobiste i subiektywne odczucia)Tacy ludzie również są potrzebni. I nie wiem, czy ktoś zauważył, ale kiedy Panu Jarkowi coś się nie podoba, to po prostu tego nie komentuje. Nie można nazywać kogoś "szkodnikiem" tylko dlatego, że co innego na niego działa, co innego budzi w nim emocje i co innego mu się podoba. Kurczę, każdy z nas jest różny tak trudno to zrozumieć i zaakceptować?

Większym problemem jest wrzucanie kilku "dzieł" dziennie. To strasznie męczące. Powinien być limit- jeden dziennie i tyle.

( przepraszam za chaotyczność i ewentualne błędy- po trudnym dniu człowiek ma problem ze składnym łączeniem słów)

30 maja 2011, 22:49:36
Za Polą. Bardzo cenię sobie obecność tutaj Pana Jarosława, zwłaszcza, że znakomita większość komentatorów jedynie wylewa żółć (nie wiem jaka jest przyjemność w dobitnym uświadomieniu autorowi jakim jest marnym autorem).

Tak.
,,Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą"

30 maja 2011, 23:29:57
Ja to się nie dziwię, że obecna szybko sunąca lista utworów wywołuje frustrację. Przy takiej szybkości trudno zauważyć rzeczy dobre, nie bardzo wiadomo, w co kliknąć itp. Powinny istnieć wiarygodne mechanizmy szybkiego docierania do utworów interesujących. Teraz mechanizmy takie są do ujrzenia na tym portalu, ale wymagają od czytelnika wyrobienia, którego nabywa się tygodniami lub wręcz miesiącami.

30 maja 2011, 23:38:15
Pan Jarosław jest potrzebny. Mickiewicz też pisał grafy na początku, takoż Słowacki i Tuwim. Jeśli ma się u kogoś rozwinąć talent to przez długą i ciężką pracę. Nie da się przejść przez tę drogę, mając za karmę wyłącznie gorzkie pigułki i chłostę.

30 maja 2011, 23:42:36
31 maja 2011, 01:32:51
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się