Grupy >> Teoria Sztuki >> Forum >> Nowa teoria i praktyka sztuk pięknych - zachęta do krytyki i krytyka krytyki
Autor Wypowiedź
Notowane na bieżąco, korzystając z lepszego dnia (do pisania). Stąd przepraszam za stylistykę i literówki.

Przed chwilą porozmawiałem on-linowo sympatycznie ze słynną
grupą Whielki Krasnal. Przypomniałem sobie stary
pomysł na projekt z dziedziny teorii sztuki/estetyki i
krytyki, mający też pewne aspekty praktyczne.

Poniżej przedstawiam bardzo syntetycznie i szkicowo zarys
projektu. Za wszelkie komentarze (najchętniej krytyczne) -
dziękuję.
----------------


Jakoś pół roku temu (chyba z Wyborczej), pamiętam krótki
artykuł (było tam wspomniane o Krasnalach jako grupie
kontestującej współczesne wynaturzenia sztuk pięknych, krytyki
i jej rynku, także wypowiedzi A. Szymczyka - bardzo znanego
polskiego młodego krytyka sztuki, kuratora i dyrektora chyba
Kunsthale w Bazylei; przewijał się tam temat, że obecnie decyzja
promowania określonych artystów i dzieł w ramach rynku sztuki
pięknej zbliża się do decyzji losowych lub sterowanych w bardzo
nieklasyczny sposób.. Padło tam m.in.
zdanie, że "sztuka musi boleć" (cytuję niedokładnie) w
kontekście - że samym elementem sztuki staje się niejako cena,
którą trzeba zapłacić za "dzieło" i-tym-podobne opisanie mechanizmu
kreacji współcześnie dzieł, artystów, krytyki, rynku etc.etc.)

Może ktoś mi podrzuci link do tego artykułu, jeśli kojarzy coś
podobnego? Potrzebuję go do cytacji. Obecnie coś nie mogę
go znaleźć szperając w sieci.

Ale wracając..
Jaki jest plan?

Chcę walnąć mały esej z teorii estetyki a docelowo może małą
monografię gdzie z humorem będzie dowiedzione, że sztuka
współczesna opiera się o paradygmat hazardu -
,że to co czyni sztukę, to to , co boli (ile trzeba zapłacić
za dane dzieło). Rozwijam to w nową teorię sytuacji
estetycznej - gdzie sama decyzja odbiorcy kształtuje dzieło -
jest to decyzja tzw. ryzyka i "handlu zdecydowaniem" - jak w
hazardzie. W konsekwencji następuje zupełne odwrócenie
tradycyjnego paradygmatu - a odbiorca staje się artystą
(hazardzistą sztuki tego typu), a artysta sprowadzony zostaje
do roli automatu generującego dzieło (ale źródłem artyzmu
pozostaje emocjonalna decyzja odbiorcy o "inwestycji"); to
ciekawe, bo emocjonalna reakcja odbiorcy (czyli przeżycie
estetyczne w klasycznym ujęciu) jest tutaj postawione w roli
czynnika twórczego (czyli źródła sztuki).


To wszystko ma być a) w miarę naukowe b) dowcipne.
Jeśli nastąpiłby konflikt tych wartości - z preferencją na b).
I tak naukowy status estetyki jest często kwestionowany, więc
w punkcie a ryzykujemy niewiele, a zyskać możemy niemało.

Ma być tez prawdziwe.
No dobrze, nawet - kolakagatyczne (jedność prawdy, piękna i
dobra).

Projekt ten ma bowiem przynieść trojakie skutki: odkłamać,
wyprostować drogę dla prawdziwego piękna i wywrzeć inne (cała
połać dobra się tu mieści) efekty.

Dodaktowym elementem jest możliwość happeningów typu: maszyna
hazardowo - losowa generująca róznego stopnia dzieła (o różnej
wartości estetycznej) w zależności od stopnia ryzyka.


Porządkowanie celów projektu:
-----------------------------
cel 1: robimy sobie jaja, ale sztafaż naukowo - krytyczny
jest w porządku, podbudowany teorią estetyki, szkoła polską
(Ingarden, Gołaszewska itd.) - uzyskujemy efekt w pewnym
sensie dadaistyczny (albo po części taki, jaki uzyskał Alan
Sokal pisząc "Modne bzdury")

cel 2: z całości będzie przebijać zwycięstwo klasycznie
postrzeganych wartości artystycznych - prostujemy ścieżki Pańskie


Porządkowanie metod
--------------------
1) napuszony esej teoretyczny, oparty na analizie klasycznej
estetyki z zastosowaniem do nienormalnej sytuacji

2) praktyczne uwagi o rynku sztuki - odwołania do
rzeczywistych promocji kuratorskich, karier itd - w
odniesieniu do teorii sztuki jako hazardu i odbiorcy jako
twórcy a artysty jako maszyny w takim wypadku (hazardowy
automat)

3) plan happeningu (instalacji) demonstrujących tak rozumianą
sztuką dosłownie (kilka ustawionych automatów hazardowych do
których wrzucając kasę ludzie otrzymują różne układy "twórcze" (dzieła) np.
muzyczne, plastyczne czy tekstowe - przy czym jest to
uzależnione od rodzaju taktyki gry i ryzyka grającego

01 listopada 2011, 19:36:31
To zbyt długi post, żebym mogła ogarnąć całość, ale parę słów dam radę sklecić. Po pierwsze primo: nie rozumiem, co ma dział promocji do działu sztuki, prawdziwy artysta to wszak nierozpoznany nowator, który i tak zginie z głodu. Docenią go w dowcipnych esejach po śmierci, pobiją się na aukcjach itp.

Pytanie: co ma estetyka do sztuki? to, że sztuka jest zawsze estetyczna tyle że w skali od 1 do minus 1. W tym drugim biegunie jest skrajnie wstrętna. Ale mieści się w pojęciu estetyki (antyestetyka).

Hazard jako novum? Ależ tak jest od zawsze. Od zawsze promowani byli artyści określonego typu pleców. Nie półokragłych, to prostych. Albo zgoła odwrotnie. Teoria wielkich liczb ma się do tego nijak, jak sądzę.

Ps. Pracowałam w kasynie, mówiło się tam, że ruletka to diabelskie koło, sądzę, że podobnie jest z machiną promującą artystów klasy zero. Pomniejsi oczywiście jakoś sobie spoko mogą funkcjonować, ale już taki Picasso to ze diabłem samym musiał obcować;)

Puentując: promowanie określonych artystów od zawsze jest decyzją polityczną. I to jest cały wic:)

01 listopada 2011, 20:36:56
wchodzę w to!

02 listopada 2011, 03:35:03
A ja... no nie wiem... Mam trochę mało kasy na hazard, więc będę obstawiał z mniejszym ryzykiem.
Dobra, niech będzie.

02 listopada 2011, 03:51:18
ze*

02 listopada 2011, 05:45:24
Gdzie "ze"? O_o Głupi jestem, po prostu głupi. Przepraszam, słońce wstawało.

02 listopada 2011, 08:48:49
Odnośnie samej propozycji - wydaje mi się, jasna i teoretycznie skończona. Przyznaję, że jestem pod wrażeniem, zgrabnego wywodu autora.
Chciałbym odnieść się natomiast do tzw. "metody", jako, że założenie, samo w sobie, zazwyczaj, nie stanowi o własnym kształcie.
Tak więc - gdy zakładamy, że określona struktura jest skończona formalnie, istnieje także możliwość wprowadzenia odpowiadającego jej, równoważnego i skończonego wzorca, analizującego poprawność swojego własnego układu. W praktyce (by stworzyć przykład, odniosę się do teorii grafów, a w szczególności do tzw. algorytmu Dijkstry), przechodząc od założenia zamkniętego (a z takim mamy tutaj do czynienia) do jego reprezentacji, oznaczamy pierwszy i najprostszy warunek. W rezultacie, aby osiągnąć idealny graf, musimy posiadać także możliwość dokonania idealnego określenia wszystkich wierzchołków grafu. "Metodą" więc, jest stworzenie reprezentacji, która (znów Dijsktra) nie posiada, żadnych, ujemnych wartości. Dla własnej, określonej przez swoją strukturę, budowy - rzecz jasna. Nie posiadając ujemnych krawędzi, staje się analitycznie jednorodna.

02 listopada 2011, 10:00:39
...Heh. Jakość elementów, określi jakość struktury, po prostu. :)

02 listopada 2011, 12:15:30
Napiszę więcej wieczorem.


02 listopada 2011, 13:17:00
Ninette: cieszę się :- >

02 listopada 2011, 13:17:25
Tak dla ciekawych. Są mocne przesłanki za tym, że rzeczywiście bycie gwiazdą lub nawet supergwiazdą (talentem lub supertalentem) rządzi się prawami statystyki i ma niewielki związek z samymi własnościami (czyt. talentami) danej osoby. Proszę sprawdzić - chodzi o rozkład Yule'a-Simona.

02 listopada 2011, 20:31:24
Gubię się. Cel 1 ?

03 listopada 2011, 01:41:15
No mniejsza z tym. Ja, w każdym razie, jestem zadowolony ze swojego wygłupu. pod wątkiem Pana Marata. To doskonała metoda na rozluźnienie.

Panie Alex Myślę, ze artyści, w którymś tam momencie, doznają swoich epifanii. Niechże więc pan tego wszystkiego tak negatywnie nie ocenia. :)

03 listopada 2011, 08:35:33
Panie Krzysztofie - nie rozumiem, co jest w mojej wypowiedzi takiego negatywnego? Ja raczej jestem entuzjastą projektu Marata. Podałem nawet odniesienia do faktycznie istniejących opracowań naukowych w zaproponowanym temacie.

A może chodziło Panu o to, że pesymistyczna jest konkluzja, że popularność ma niewiele wspólnego z rzeczywistą wartością niesioną przez utwory, ale za to dużo wspólnego z ruletką. Jest pesymistyczna, ale chyba nie jakaś bardzo nowa czy oryginalna. Zresztą - można w tym zobaczyć i odrobinę optymizmu: wartość nie leży (tylko) tam, gdzie popularność. Prawda?

03 listopada 2011, 13:06:10
Ja nie znam, szczerze mówiąc, tamtej pracy, w związku z tym spróbowałem odnieść się bezpośrednio, do pańskiej wypowiedzi. Być może z głupia frant,
przepraszam. :)
Ale do rzeczy. Przewidując, zwyczajowy stosunek, do tego typu "rewelacji" (bo podobno wszystko zależy od punktu podparcia, a tutaj, jak dostrzegłem, naukową teorią, próbuje, podpierać się, o nieba, zwykłą "popularność") wysunąłem kontrargument, można też rzec - wysunąłem nadzieję, że artystę rozpoznaje się po tym, że hm "posiada" własną sztukę. Ten, kto nie przedstawia żadnej wartości, nie jest też wstanie takowej udźwignąć. Ani anturażu, którym się otoczył, ani przesłania, które rzekomo niósł.
Wracam więc do pierwotnego, oczywistego założenia - takim "artystom" (i tylko takim) brak będzie tego, dzięki czemu my, obserwatorzy, potrafimy najprościej mówiąc - ocenić tę własność. Tak tak, na szybko i mniej więcej, wyglądała analiza pańskiej wypowiedzi. Być może nie zrozumiałem jej, ale - być może - coś tam jednak, z niej, wyciągnąłem. :)

03 listopada 2011, 14:13:38
bez jednego być może*

03 listopada 2011, 14:16:15
i któregoś z tych tak* :)

03 listopada 2011, 14:25:57
A już tak btw, pół żartem, pół serio

tzw. 'jakość' elementu w strukturze, określa jego stan, nie zaś cechę

więc w strukturze 'określi'... co? :)

03 listopada 2011, 18:06:25
Przepraszam za opóźnienie, ale niestety dziś cały dzień obowiązki. Dzięki za wszystkie uwagi - są cenne, ustosunkuję się najdalej jutro wieczór.

03 listopada 2011, 20:49:23
I na końcu okaże się, że współczesna sztuka, to w gruncie rzeczy jeden ze szczególnych przypadków prawa wielkich liczb, autorzy/twórcy to pionki teorii gier a nad wszystkim krąży i kracze ponuro wszechobecny Rozkład Normalny... który ma obyczaj wpychać się do każdej teorii...

08 listopada 2011, 22:18:43
Chodziło mi tylko o napiętnowanie pewnego zjawiska (wynaturzenia), a nie budowanie teorii mającej tłumaczyć "prawdziwą" sztukę.
Strasznie przepraszam, że mimo zapowiedzi nie udało mi się jeszcze poodpowiadać w tym wątku, w najbliższych dniach (obiecuję już finalnie) postaram się to uczynić

09 listopada 2011, 23:55:13
Wiem wiem cholerka, że nawaliłem. Ale muszę odrabiać teraz stare zaległości i nie ogarniam wszystkiego, a nie chcę pisać tutaj dalej "na bieżąco" (bo taki charakter ma notka na górze), lecz bardziej na spokojnie, systematycznie i bez literówek. Dlatego jeśli to kogoś jeszcze interesuje, przepraszam, że dalej nie odpowiedziałem na postawione tutaj pewne pytania. Obiecuję (3 i ostatni - solenny! raz), że do tygodnia rozkręcę ten temat i poodpowiadam (na ile będę mógł się odnieść). Przepraszam zainteresowanych tym wiekopomnym projektem :)

16 listopada 2011, 10:31:48
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się