Grupy >> Sława Wielkiej Polsce >> Forum >> czwarta lista hańby
Autor Wypowiedź
życie odbiera nasze życzenia i je spełnia. dlaczego nie wezmę ślubu? będę miała ślub i będę ładną panną młodą. :)

07 lipca 2018, 11:49:39
Serce,

nie wiem, czy akurta borkos powinien komuś wypominać brać jakiś przykładów, zważywszy na jego ostatnio frywolny sposób prowadzenia swoich wątków na forum...

A co do Gombrowicza. Ja czytałem kiedyś "Kosmos", który już słabo pamiętam, no i "Ferdydurke". Również trochę "Dzienników", głównie te rozdziały o Sienkiewiczu i Mickiewiczu. Z tego, co pamiętam to Gombrowicz zarzucał im zbyt ugrzecznione podejscie do rzeczywistości, co miało być charakterystyczne dla polskiej literatury. W tym tkwił główny zarzut.
Myślę, że w jakimś stopniu miał rację, chyba jednak w mniejszym w stosunku do Mickiewicza. Poza tym nie zaproponował żadnej wiarygodnej alternatywy. Jego pomysłem na wyjście z tego stanu rzeczy było po prostu wyrzeczenie się polskości. Gombrowicza w polityce przypominał mi Palikot, który też uderzał w polskie słabości, a w zamian za nie proponował bezgraniczne zaufanie unijnym strukturom, czyli totalnemu relatywizmowi, który pewnnie nawet nie jest docelowy.
A co do Sienkiewicza. Lewactwo opowiadało się za wyeliminowaniem go ze szkół pewnie z powodu wielu prawd zawartych w "Potopie". W jednej ze scen Bogusław mówi o tym, że polska szlachta często występuje przeciwko swemu królowi, co jest niespotykane, a Radziwił z kolei Kmicicowi, że Rzeczypospolita to takie sukno, z którego każdy powinien coś wydrzeć dla siebie.
Wszystko się zgadza. W naszym kraju trudno o życzliwość, a jeden chce drugiego zrobić w chuja i, jak to się dzisiaj mówi, ma wyjebane!

07 lipca 2018, 14:08:25
Tylko żebym też nie został źle zrozumiany, gdy krytykuję to wyjebane: moja ambicja w pracy rozpoczyna się od minus nieskończoności i kończy na minus nieskończoności.:)

07 lipca 2018, 14:48:22
sumer _

Gombrowicz nic do Mickiewicza nie miał, jako poety, czy artysty. Ten fragment z jego Dzienników jest o tym:

"Kiedyś zdarzyło mi się uczestniczyć w jednym z tych zebrań poświęconych wzajemnemu polskiemu krzepieniu się i dodawaniu ducha... gdzie, odśpiewawszy „Rotę“ i odtańczywszy krakowiaka, przystąpiono do wysłuchiwania mówcy, który wysławiał naród albowiem „wydaliśmy Szopena“, albowiem „mamy Curie-Skłodowską“ i Wawel, oraz Słowackiego, Mickie­wicza i, poza tym, byliśmy przedmurzem chrześcijaństwa, a konstytucja Trzeciego Maja była bardzo postępowa... Tłumaczył on sobie i zebranym, że jesteśmy wielkim narodem, co mo­­­że nie wzbudzało już entuzjazmu słuchaczy (którym znany był ten rytuał – brali w tym udział jak w nabożeństwie, od którego nie należy oczekiwać niespodzianek), niemniej jednak by­ło przyjmowane z rodzajem zadowolenia, że stało się zadość patriotycznej powinności. Ale ja odczuwałem ten obrządek jak z piekła rodem, ta msza narodowa stawała mi się czymś szata­ń­­sko szyderczym i złośliwie groteskowym. Gdyż oni, wywyższając Mickiewicza, poniżali siebie – i takim wychwalaniem Szopena wykazywali to właśnie, że nie dorośli do Szopena – a lu­bu­jąc się własną kulturą, obnażali swój prymitywizm."

Jeśli chodzi o jego poglądy polityczne, to on raczej nie mieszał się w politykę, nie chciał, przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo. Uważał, że artysta ma przed sobą inne zadania. Ktoś na wikipedii napisał mu tak:

"Jego poglądy polityczne były trudne do określenia: francuska lewica entuzjastycznie odnosiła się do jego twórczości, on jednak pozostawał krytyczny wobec zachodniego marksizmu; jego poglądy w kwestiach społecznych i obyczajowych były dalekie od konserwatyzmu".

To łączenie Gombro z Palikotem wzięło się stąd, że Palikot wziął udział w akcji promocyjnej jego książek. Palikot oburzał się, że Gombrowicz został wycofany z listy obowiązkowych, szkolnych lektur. Ja myślę, że dla Gombrowicza właśnie największą karą stało się umieszczenie Ferdydurke na tej liście obowiązków szkolnych. I że on sam może by nie chciał tego, choć raczej cieszyłby się, gdyby światli poloniści wspominali o nim słowem, czy nawet zachęcali w klasach do czytania. Gombrowicz nie jest łatwy, choć łatwo strywializować jego przekaz, niewłaściwie wykładać. No i tak właśnie jest. Najczęściej źle się go przedstawia. Męczono uczniów tym Ferdydurke, którego najczęściej ciało pedagogiczne nie rozumiało, więc przedstawiano go jako szydercę, jakiegoś dowcipnisia, kpiarza, może anarchistę, element aspołeczny. Różne takie. Gombrowicz był/jest bardzo różny, wieloznaczny. Nie da się go zamknąć w jednym pojęciu, czy definicji, krótko streścić. Obserwatorem był on znakomitym. Tak również twierdzi jego żona Rita, sympatyczna starowinka, która parę lat temu wydała ostatnie jego dzieło, czyli Kronosa. Z dzienników wynika, że w ten sposób chciał Gombrowicz zabezpieczyć Ritę finansowo, na starość. Ładny gest.

07 lipca 2018, 15:15:55
W dziennikach Gombrowicz bardzo chwalił Miłosza. Uważał, że jest "pierwszorzędną siłą", w tamtych emigracyjnych czasach.

07 lipca 2018, 15:28:10
Tym, którzy zetknęli się z Gombro, ale może niespecjalnie im przypadł do gustu, polecam, można spróbować Opętanych. Kiedyś przeczytała ją moja Mama, która raczej nie przepada za Gombrowiczem, a jednak, mimo wszystko, polubiła tę książkę.

07 lipca 2018, 15:33:37
Wiem, że chwalił Miłosza, ale Mickiewiczowi, a zwłaszcza Sienkiewiczowi, jechał.

07 lipca 2018, 15:51:35
Myślę, że to mogło być pół żartem, pół serio, z przymrużeniem oka - jak wiele rzeczy u Gombrowicza, i pewnie też w ramach rozprawiania się z "polskością", czyli z pewną manierą, postawą, której Witold nie znosił, i którą uważał za antypatriotyczną, bo zubażającą nasz Naród. Tej subtelności wielu nie wyłapało, stąd przez niektórych był posądzany o brak miłości do Polski. A on właśnie kochał Polskę, dlatego walczył z Ciemnogrodem - chciał żeby tego Mickiewicza, i tego Sienkiewicza czytano inaczej, może z większym dystansem, na innym poziomie, bez hołubienia, nie na kolanach. Że tylko z takiej pozycji, z tej perspektywy, można naprawdę docenić czyjeś dzieło, dorosnąć do niego.

07 lipca 2018, 16:03:20
No chyba zartujesz.

07 lipca 2018, 16:19:39
Ani trochę. Pamiętasz scenę z Ferdydurke, gdy profesor Pimko powtarza:
"Dlaczego Słowacki wzbudza w nas zachwyt i miłość? (...) Dlatego, panowie, że Słowacki wielkim poetą był!" - to jest o tym

Zacznijmy od tego, że Gombrowicz nie przepadał za poezją. Męczyła go.

07 lipca 2018, 16:29:18
(z Operą miał ten sam problem)

07 lipca 2018, 16:30:45
Czyli jechanie Mickiewiczowi i Sienkiewiczowi to byla tylko taka zabawa.

07 lipca 2018, 16:37:42
?

07 lipca 2018, 16:37:58
To zależy co nazywasz zabawą, np. nic nie miał do Mickiewicza, uznawał jego talent. Bardziej martwił go stosunek narodu do Wieszcza. Że skoro się klęka przed nim, i bezmyślnie powtarza, (ten/tamten) "wielkim poetą był", znaczy tylko tyle, że się nie dorosło do niego, nie dojrzało, że się nie rozumie.

O Mickiewiczu wspomniał w Dzienniku m.in. w ten sposób:

"Porównywać Mickiewicza z Dantem lub z Szekspirem to porównywać owoc z konfiturą, produkt naturalny z produktem przetworzonym, łąkę, pole i wioskę z katedrą lub miastem, duszę sielską z duszą miejską, osadzoną w ludziach, nie w naturze, naładowaną wiedzą o świecie rodzaju ludzkiego. Byłże Mickiewicz mniejszy od Danta? Jeśli już mamy oddawać się tym pomiarom, powiedzmy, że oglądał on świat z łagodnych wzgórz polskich podczas gdy Dante wyniesiony został na szczyt potężnej góry (z ludzi złożonej), z której otwierają się inne perspektywy. Dante, nie będąc może „większy”, wyżej był umiejscowiony, dlatego góruje."

07 lipca 2018, 16:46:22
Mysle jednak, ze na powaznie im jechal. Wyrzucal im, ze ich pisanie jest ugrzecznione w stosunku do rzeczywistosci, co mialo charakteryzowac slowianska dusze.

07 lipca 2018, 17:02:16
Pewnie też. Niestety nie pamiętam wszystkiego, a chciałbym w tym przypadku jak najmniej posługiwać się wyszukiwarką. Czytałem Gombrowicza intensywnie wiele lat temu, niektóre książki po dwa razy. Chyba tak pisał o Słowackim - że ugrzecznione pisanie, możliwe.

07 lipca 2018, 17:09:16
Pamiętam, że bardzo chwalił Schultza za Sklepy Cynamonowe. W ogóle to byli przyjaciółmi, chyba nie tylko epistolarny kontakt mieli z sobą.

07 lipca 2018, 17:12:10
Serduszko, ty mnie chcesz uczyć miłości do "błędów" - ty najpierw naucz się ich błędami nie nazywać! :) Uśmiała się królewna i oddała mocz.

„Nie błąd jako błąd jest tem, co mnie na widok tego przeraża, nie tysiące lat trwający brak »dobrej woli«, brak karności, przyzwoitości, odwagi w rzeczach umysłowych, jest to brak naturalności, jest to zgrozą przejmujący fakt, że samą nienaturalność czczono z najwyższemi oznakami czci jako moralność i zawieszono nad ludzkością jako prawo. Jakżesz to możliwe, iż ludzkość już dawniej nie została ostrzeżona przed tą najniesamowitszą i najniebezpieczniejszą postacią błędu? Iż przeze mnie dopiero zostaje ostrzeżoną?... W tej mierze się omylić, nie jako jednostka, nie jako naród, lecz jako ludzkość! Na cóż to wskazuje? Na to, że naucza pogardzać najgłębszymi instynktami życia, że w najgłębszej podstawie, koniecznej do rozkwitu życia, w samolubstwie widzi się zły pierwiastek. Że w typowym celu upadku, w sprzeczności instynktu, w tem co »bezosobiste«, w stracie ciężaru, w »wyzuciu się z osobistości« i w »miłości bliźniego« widzi się zasadniczo wartość wyższą, co ja mówię! Wartość samą przez się” !

F. Nietzsche, Wola mocy, tłum. Konrad Drzewiecki, Wydawnictwo Etiuda, Kraków 2011, 3., s. 130.

08 lipca 2018, 09:00:20
Zajrzyj Borkosiu w Płomień Wieczności Krzysztofa Michalskiego

08 lipca 2018, 10:18:39
OK. Spróbuj zastanowić się nad związkiem Woli Mocy i Wiecznego Powrotu.

P.S. I jak po The Mars Volta?

08 lipca 2018, 10:49:38
Wiesz, znam tylko Zaratustrę, dwukrotnie czytałem. Inne jego dzieła, tylko na wyrywki, jakieś fragmenty, po które kiedyś sięgnąłem, lecząc rany w Gdyni, u kumpla, więc nie jestem ekspertem. On bardzo mocno mówi, i do mnie ten Zaratustra mówił za mocno, w tamtym momencie, w którym byłem. Zasypiałem nad tą książką w fotelu, budziłem się i czytałem dalej, nastawiałem następną, smutną czarną płytę, pękała kolejna butelka wina, itd.. Nie chcąc stracić własnego głosu, musiałem przerwać. Nie chciałem gadać jak on, a wówczas mi to groziło, bo mój własny głos był za słaby. Dziesięć lat temu obiecałem sobie, że się nim zajmę, poznam lepiej, ale może na starość, jeśli w ogóle dożyję, gdy już zrezygnuję z luzu i stanę się poważny, zgorzkniały i smutny. Bo Nietzsche nie ma luzu, jest piekielnie precyzyjny, sztywny, przecież ostatecznie niemiecki, choć w pewien sposób naucza o elastyczności, jego ton jest ciężki, więc poniekąd ta cała jego nauka uchodzi w las. To może mój główny zarzut do niego. Bo on jest spójny w tym świecie, który przedstawia, i który również jest, ale to tylko pewien fragment rzeczywistości, jeden z poziomów, podobnie jak Freud. Te różne światy warto poznać, później połączyć czymś elastycznym (może klapki?), żeby się po nich poruszać holistycznie i lekko, ale nie można dać się omamić, że posiadają monopol. To tylko kolejny punkt widzenia. Trzeba upaść nisko, a póżniej nieco się wspiąć, by to zauważyć. Mars Volta bardzo porządna muzyczka.

09 lipca 2018, 14:57:32
Serce, strzelasz do mnie i celujesz bardzo mocno, jednak nie zdajesz sobie sprawy jeszcze, że walisz ślepakami. Książka TRZ jest wielkim dziełem, jednak aby zrozumieć Nietzschego myśl, to absolutnie nie wystarcza. Atakujesz coś, czego zupełnie Niezsche nie reprezentował. Zarzucasz przyciężkość i "brak luzu" filozofowi, który był doskonałym aforystą. To tak jakby powiedzieć, że wombaty są bardziej lotne niż orły. Poczytaj jego Wiedzę radosną, albo Narodziny tragedii, byś zrozumiał jak bardzo na razie mylisz się do oceny jego twórczości. To nam ułatwi dalszą dyskusję. :)

12 lipca 2018, 11:04:49
Ani Ty, ani Nietzsche, nie jesteście pod obstrzałem. Nietzschemu prędzej pragnę znicz zapalić, i podziękować za Zaratustrę, bo w tamtym momencie - jak już wspomniałem - jego myśl była dla mnie bardzo ważna. Zapodaj jakieś ciekawe fragmenty.

12 lipca 2018, 12:18:42
"Instynkt religijny z głęboką nieufnością odrzuca teistyczne zadowolenie".

Poza dobrem i złem.

12 lipca 2018, 20:54:38
Jakim człowiekiem był Nietzsche?

12 lipca 2018, 22:21:29
"Do każdej duszy odrębny świat przynależy; dla każdej duszy jest inna dusza zaświatem."
Fryderyk Nietzsche (z książki Tako rzecze Zaratustra)

12 lipca 2018, 22:42:25
Dużo skorzystali filozofowie z NRD.

13 lipca 2018, 01:01:51
Serce, człowiekiem był żadnym, bo człowiekiem być to żaden zaszczyt, to wstyd w świetle tego jak project "człowiek" zniszczył ducha jestestwa. Jeśli ktoś się tym szczyci to należy takiej jednostce współczuć I trwać przy niej przykładem dla niej.

13 lipca 2018, 04:53:11
Nie trzeba być geniuszem by wyrobić sobie zdanie o nim, o nim, który w wieku 25 lat zostaje profesorem i dwa lata później sam rezygnuje uzasadniając to podłym i słabym środowiskiem panującym wśród akademików (mu współczesnych).

Ktoś, kto własnym ciałem zasłonił zwierze, które było brutalnie okładane przez CZŁOWIEKA... masz odpowiedź i nie dziękuj.

13 lipca 2018, 10:14:56
Jeśli ta wiedza Cię uwalnia, korzystaj z niej, ale jeśli zacznie ograniczać, wiesz co z nią zrobić.

15 lipca 2018, 07:12:55
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się