Grupy >> Sława Wielkiej Polsce >> Forum >> europejski kryzys migracyjny w świetle teorii spiskowych – felieton (cz. 1)
Autor Wypowiedź
By móc analizować fakty w oparciu o wyjaśnienia proponowane przez teoretyków spiskowych należy w pierwszej kolejności zdefiniować samo pojęcie, teorie spiskowe. Nieco uogólniając, można przyjąć, że są to interpretacje zjawisk społeczno – politycznych, sprzeczne z powszechnie przyjętymi tłumaczeniami, których wiarygodność poddawana jest w wątpliwość, czy wręcz wyszydzana, zazwyczaj przedstawiające w negatywnym świetle intencje czynników odpowiedzialnych za zaistnienie interpretowanych zjawisk. Sama nazwa, mająca na celu dezawuować wartość merytoryczną, składa się z dwóch słów. Teoria, a więc coś niepewnego, niesprawdzonego i spisek, słowo podkreślające poniekąd chorobowe podłoże hipotezy. Bo przecież ten kto doszukuje się konspiracji jest wariatem, paranoikiem.

Zainteresowanie teoriami spiskowymi trwa u mnie około dziesięciu lat. Początkowo pełniły funkcję alternatywy względem filmów fabularnych. Szybko okazało się, że o wiele bardziej zajmujące było wsłuchiwanie się w relacje osób opisujących niesamowite historie, których autentyczności starali się dowieść, niż oglądanie kolejnych hollywoodzkich superprodukcji, upstrzonych niekonsekwencjami i błędami logicznymi. Szczególnie, że worek o nazwie „teorie spiskowe” jest bardzo pojemny. Do ulubionych należą choćby, przewidywane przez dolnośląskiego gawędziarza, wielkie otwarcie wrót, czyli pojawienie się na powierzchni armii hybryd zwierzęco-ludzkich, uwięzionych w podziemnych kompleksach przez wojska niemieckie z czasów II wojny światowej, czy koncepcja wklęsłej Ziemi, głosząca, że żyjemy w środku planety, a niebo nad nami to w rzeczywistości jej środek. Jest też oczywiście cała masa teorii o UFO. W tej materii szczególne miejsce zajmuje ta, której zwolennicy przekonują, że światem rządzi rasa gadów, potrafiąca zmieniać kształt na ludzki. Tego typu zabawnych pomysłów jest więcej. Osoby, nie zainteresowane tematyką najprawdopodobniej tak właśnie wyobrażają sobie teorie spiskowe. Jest to po części celowy zabieg, mający na celu zdyskredytować niewygodne, bardziej prawdopodobne hipotezy, poprzez ustawianie ich w jednym szeregu z tymi absurdalnymi. Problem polega na tym, jak odróżnić te prawdopodobne od nieprawdziwych i gdzie leży granica pomiędzy nimi. W sukurs przychodzi logika, a dokładnie jedna z jej odmian, zwana logiką rozmytą. Logika rozmyta odchodzi od klasycznego, dwuwartościowego podziału na prawdę i fałsz. Przy analizowaniu różnych teorii nie ma sensu jednoznaczne ich przyjęcie lub odrzucenie. Najrozsądniej jest określić stopień prawdopodobieństwa, który należy weryfikować z upływem czasu. Obserwowanie zjawiska i tego jak się rozwija przez dłuższy czas, jest najlepszą metodą, by móc właściwie oszacować prawdziwość interpretacji. Wyżej przytoczonej tezie o ukrytych oddziałach wilkołaków przyporządkowałbym najmniejszy z możliwych stopni prawdopodobieństwa. Dajmy na to 0,1%. Jeśli jednak wyjrzawszy przez okno dostrzegłbym defilujący oddział zwierzaków z przyszytymi na mundurach swastykami, wiarygodność teorii znacznie by wzrosła.

Czy są prawdziwe teorie spiskowe?
Zgodnie z wcześniej przyjętym założeniem, żadnej nie należy całkowicie zawierzyć. Co najwyżej można być przekonany w sposób graniczący ze stuprocentową pewnością. Na skali można by przyporządkować takiej hipotezie 99,9 % prawdopodobieństwa. Nie należy przy tym zapominać, by weryfikować prawdziwość z upływem kolejnych lat, przez pryzmat pojawiających się nowych informacji, a także w oparciu o konsekwencje, jakie dana sytuacja wywołała. Dla mnie przykładem teorii konspiracyjnej, o której autentyczności jestem przekonany jest hipoteza głosząca, że przebieg zamachów w Nowym Jorku i Waszyngtonie 11.09.2001 został zafałszowany. Przemawia za tym przede wszystkim zapadnięcie się budynku nr 7 oraz brak jakichkolwiek przekonujących dowodów na uderzenie samolotu w Pentagon, a także późniejsze działania podjęte w związku z tym wydarzeniem.

Czy istnieje jednak jakiś czynnik, który uprawnia do tego, by daną teorię uznać za bezsprzecznie prawdziwą?
Teoria spiskowa staje się prawdziwa, gdy przestaje być teorią spiskową, gdy zostaje potwierdzona przez czynniki oficjalne, zazwyczaj poprzez główne media. Przykładem może być istnienie grupy Bilderberg, czyli corocznych zjazdów ludzi polityki, mediów, biznesu, odbywających się w odosobnieniu od kilku dziesięcioleci. Jeszcze kilka lat temu, każdy kto twierdził, że spotkania rzeczywiście mają miejsce, uznawany był za oszołoma. Dzisiaj nikt już temu nie zaprzecza, ba pojawiła się nawet oficjalna strona internetowa. Jest to również dobra ilustracja sposobu w jaki zwalcza się niewygodne dla oficjalnej narracji informacje. Najpierw się temat przemilcza. Gdy doniesienia stają się zbyt częste i wiedza upowszechnia się, zaczyna się etap zaprzeczania i ośmieszania. Tutaj grzęźnie większość teorii konspiracyjnych niezależnie od ich słuszności. Jeśli jednak fakty są niezaprzeczalne, (spotkania grupy Bilderberg relacjonowane były w niezależnych mediach przez kilkanaście lat) bagatelizuje się je zgodnie z hasłem „Nawet jeśli? To co z tego?” Opisana sprawa jest przykładem sprawdzenia się zasady „Wczoraj teoria spiskowa, dziś rzeczywistość”. Analogicznie można powiedzieć. „Dziś teoria spiskowa, jutro rzeczywistość”. Dlatego warto z gąszczu informacji próbować wyciągnąć prawdopodobne scenariusze rozwoju sytuacji, choćby po to by nie obudzić się kiedyś z przysłowiowym palcem w nocniku. Wyobraźmy sobie, że pięć lat temu, ktoś poinformował nas, że za wschodnią granicą na Ukrainie wybuchnie wojna, a w tym samym czasie południowe brzegi Europy szturmować będą setki tysięcy imigrantów. Oczywiście w pierwszej kolejności uznany zostałby za oszołoma. Jednak wielu z nas uzbrojonych w wiedzę, choćby o możliwości zaistnienia tych wypadków mogłoby inaczej kształtować swoje życie i podejmować kluczowe decyzje, uwzględniając taką ewentualność.

I tak o to przeszliśmy do tematu, czyli kryzysu imigracyjnego. Oficjalne czynniki zobowiązują społeczność europejską do przyjęcia masy uchodźców. Ma to być powinność moralna, konieczność niesienia pomocy ofiarom wojennym, zadośćuczynienie za kolonizację i niewolnictwo. Ten drugi argument nie jest z oczywistych względów podnoszony w krajach byłego bloku wschodniego. Słowianie nie uczestniczyli w inwazji na Afrykę. Nie umniejsza to jednak w żadnej mierze nacisku kierowanego na te państwa. Inna kwestia, że absurdalne jest pociąganie do odpowiedzialności dwudziestopierwszowiecznych obywateli, za przewinienia ludzi sprzed kilku stuleci, szczególnie że zwykli Anglicy, Francuzi, Niemcy nie mieli nic wspólnego z podejmowaniem decyzji o eksploatacji Afryki, a przecież ich współcześni odpowiednicy mają ponosić konsekwencję alokacji imigrantów. Tak jak i nie są odpowiedzialni za wybuch wojny w Syrii i całego szeregu przewrotów zwanych arabską wiosną. Właściwie, upraszczając, elity rządzące w państwach cywilizacji zachodniej inspirowały niepokoje w takich krajach jak Tunezja, Libia, Egipt czy Syria. Teraz zaś te same elity nawołują do współczucia względem przesiedlających się mas ludzkich. Trzeba było o nich pomyśleć, zanim wywołało się rozruchy. Co więcej jak się okazuje, lwia część uchodźców nie pochodzi z państw objętych działaniami wojennymi, przykładowo, Etiopia, Erytrea, Afryka Zachodnia. Mało tego, wśród napływającej ludności dominują młodzi mężczyźni. Z lupą w dłoni trzeba szukać kobiet z dziećmi. No i na koniec, warto zadać sobie pytanie. Od kiedy to w ogóle powinność moralna miałaby być czynnikiem decydującym o postępowaniu władz państwowych? Odkąd świat, światem, państwa dążą do poszerzania swoich stref wpływów i zapewnienia bezpieczeństwa własnych obywateli. Dzięki bezwzględnemu podbojowi Europa zawdzięczała zawsze swoją pozycję. Między bajki należy też włożyć, przewijającą się niekiedy argumentację jakoby nasz kontynent potrzebował rąk do pracy, a uchodźcy w tym celu są ściągani. Przede wszystkim oni się do tego nie nadają (ktokolwiek kto był w Afryce, szczególnie czarnej Afryce i miał styczność z jej mieszkańcami, powinien to potwierdzić), a po drugie, interesuje ich życie na koszt podatników, a więc zasiłki, nie praca.

Oficjalna wersja kryzysu jest tak niedorzeczna, że bardziej prawdopodobna wydaje się inwazja wilkołaków. Mimo wszystko wszechobecna propaganda jest w stanie przekonać wielu naiwnych obserwatorów. Nie trzeba daleko szukać. Nie dalej jak przed miesiącem jeden z użytkowników liternetu zadeklarował chęć przyjęcia pod swój dom sierot z Aleppo, odgrażając się i ubliżając tym, którzy będą chcieli mu to uniemożliwić. Takich deklaracji w przestrzeni publicznej pojawiało się już wiele, jak dotąd jednak nie mieliśmy sposobności przyjrzeć się ich realizacji. Na forum cyklicznie pojawia się apel o rozliczenie funduszu akcji crowdfundingowej, związanej ze śmiercią Romana Knapa. Od dziś zamierzam, co jakiś czas przypominać o podjętym przez użytkowania zobowiązaniu. Panie Niziurski, do pana się zwracam, niech pan jak najprędzej opublikuje na liternecie swoje zdjęcie, bujającego się na fotelu, w otoczeniu uśmiechniętej, bliskowschodniej dziatwy. Gwarantuję, nikt panu nie zamierza przeszkadzać. Może pan ściągnąć nawet cały tuzinek milusińskich. Ma pan do tego prawo. Oczywiście ta historia jest zabawna. Ilustruje jednak, jak bardzo oderwane od rzeczywistości są osoby, które uległy indoktrynacji. Pokazuje też jak skuteczna jest wszechobecna propaganda. No cóż. Gdyby była nieskuteczna, to nie byłaby stosowana.

Cdn.

25 sierpnia 2017, 13:19:47
najśmieszniejsze jest to, że ci bardzo szlachetni i wielkoduszni zwolennicy przyjmowania, pod swój lub jakiś dach, osobę, która powątpiewa w tę wielką miłość, do każdego bliźniego swojego i nawet chciałaby zacząć kulturalną/ kulturową dyskusję, najchętniej by zlinczowali

teoria spiskowa, to taki medialny umniejszacz, spychający na boczne tory, tych w różowych okularach, czyli trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby w nią wierzyć, a przeważnie okazuje się, że coś w niej jest, jeśli nie ziarno, to cała tona, prawdy;)

25 sierpnia 2017, 22:52:22
no tak. religia politpoprawności wywołuje u swoich wyznawców agresję względem "heretyków". w tym sensie Niziurski ze swoim, przepełnionym nienawiścią wystąpieniem sprzed kilku tygodni jawi się jako inkwizytor gotowy spalić na stosie, każdego kto kwestionuje dogmaty lewactwa.

26 sierpnia 2017, 21:39:01
Niziurski? Trzecia liga literacka. Ale wolę dogmaty lewactwa od dogmatów tępactwa.

27 sierpnia 2017, 01:53:59
Podsumuję: należy mieć środki, by coś móc.

27 sierpnia 2017, 09:13:35
a może by tak Niziurski do włoskiego Rimini się udał, w poszukiwaniu kandydatów do adopcji.

oj głupie, te lawactwo, głupie.

28 sierpnia 2017, 16:20:21
To niestety prawda. Mój brat siedząc ze mną przy stoliku z rodziną włoską, która mu tłumaczyła, że codziennie przybywa na południe Włoch 50 klientów, bez tożsamości, że Włochy mają z tym wielki problem, stwierdził, że jestem omamiony populizmem prawicowym. Ja naprawdę nie wiem już, jakimi słowami mogę coś powiedzieć.

29 sierpnia 2017, 15:08:10
Podobno wizjoner Ojciec Czesław Klimuszko "to" przewidział... W XXI wieku. Tak gdzieś czytałam.

30 sierpnia 2017, 19:12:05
21 listopada 2017, 02:05:32
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się