Grupy >> Rozmowy intelektualistów >> Forum >> Sekielski, i kto następny? Bo Smarzowski zdążył wypłowieć
Autor Wypowiedź
Z ciekawości, bez osobistego „anty” typu wojująca katoliczka; beznamiętnie, dzięki czemu wobec domniemanych ofiar seksualnych nadużyć zawsze staram się zachowywać empatycznie, przeto niniejszym wniosków kilka…

Tych niby 9 zaprezentowanych przypadków koszmarów wykorzystanych przez duchownych (byłych) nieletnich nie całkiem do końca mnie przekonało. Że „dokument”? Prędzej reportaż, który nigdy nie jest (oraz nie będzie) najprawdziwszą historią. Zresztą już mądry Pan Goethe chował się za konfabulację w autobiografii: „Z mojego życia zmyślenie i prawda” , czy w „Rozmowach z Goethem” spisanych przez Johanna Petera Eckermanna.

Nie bronię tu nikogo; zastanawia mnie tylko jeden problem: osobliwie na celowniku jest i pod pręgierzem dynda wyłącznie jedna, jedyna grupa osób, a mianowicie katoliccy duchowni. A gdzie są rozmaici trenerzy, nauczyciele WF, preferujący ganimedyzm, artyści-homoseksualiści? W Googlach można też znaleźć informację powołującą się na dziennik New York Times, gdzie według tegoż medium jeden z rabinów podczas dokonywania infibulacji masowo zarażał niemowlęta weneryczną chorobą?

Wróćmy wszak do inkryminowanych wielebnych: jest taka publikacja, wydana jeszcze w 2010 roku, którą to pozycję kilkakrotnie recenzowałam, natomiast po nakręceniu „Kleru” raz jeszcze zamieściłam jej analizę na kilku literackich portalach:

"Inaczej" [książka] contra "Kler" [film]

X Prof. dr hab. Jan Kanty Pytel: „Inaczej. Jeszcze raz o księdzu”. Poznań 2010, Wydział Teologiczny UAM. – ss.95, [1]

Mała książeczka, niemal broszurka, która niesie w sobie ciężki niby ołów przekaz o nazwie „misja i obowiązek” , ale i równocześnie lekką jak płatek cynfolii misję , kiedy w słowach Proroka Izajasza słyszy się Boży głos:

„Wezwałem cię po imieniu,
Moim ty jesteś” (Iz 43,1)

Prezentowana publikacja to „synteza charakterystycznych znamion kapłańskiej osobowości” –napisał w słowie „Od autora” ks. Pytel, podkreślając równocześnie, iż powstała ona na zakończenie Roku Kapłańskiego:

„W książce wszystko jest prawdziwe. Prawdziwe są osoby, dialogi, narracje. Wszystko jednak zakrywają symboliczne imiona i bezimienne miejscowości.”

Rzeczywiście są te imiona wielce symboliczne: Euzebiusz, Anastazy, Polikarp, Dezydery krążą wokół Rozdziału I: „Po co kazanie na wsi”; Rozdziałowi II [„Pomruki Goliata”] uważnie przypatrują się Księża: Stachys i Arystarch; nad III Rozdziałem [„Konfesjonał opleciony drutem”] pochylają Kapłani: Adalbert oraz Tercjusz. Rozdział IV: „Nieostrożny Samson” przede wszystkim oddaje głos Księdzu Ampliatowi. Rozdział V [„Światło dogmatów na mrocznym dukcie człowieka”] to wiodący temat Księdza Fidelisa wreszcie poprzez Rozdział VI [„Razem z Twoim sługą, naszym Papieżem i naszym Biskupem”] Ksiądz Adeotat niejako zamyka wszystkie wyżej wypunktowane tematy. Analogicznie do ostatnich Rozdziałów: VII [„Nie mam czasu”] oraz VIII: „W owych czasach byli na ziemi giganci”.

Autor w swojej publikacji nie ucieka bynajmniej od spraw trudnych, wręcz bulwersujących, szczególnie w rozdziale IV, w którym opisywane zdarzenia są raczej nie do uniknięcia. Co nie znaczy wcale, iż poprzez - w intencji Kapłanów [nawet tych najbardziej pogubionych] – naszą gorącą modlitwę , ciż Kapłani będą już tak do końca „straceni” względnie przegrani.

Fakt, akcentuje Ksiądz Profesor, każdy kandydat do duchownego stanu musi być zdrowy i fizycznie, i psychicznie oraz zdatny do założenia rodziny. Gdyż rezygnacja z małżeństwa staje się ofiarą złożoną Kościołowi w celibacie, a ponadto stałą sposobnością do zmagania o czystość w sferze ducha i ciała. Z kolei my wierni mamy takich duszpasterzy, za jakich się modlimy, powiedział w jednej ze swych homilii Wikariusz z wielickiej Fary, Ksiądz Piotr Burtan powtarzając słowa własnej Babci.

Poznański biblista zadedykował książkę śp. ks. Aleksemu Wietrzykowskiemu, cenionemu rektorowi Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu. Albowiem:

„Arcybiskupie Seminarium Duchowne w Poznaniu istnieje od 1664 roku; wyszli z niego kapłani, wspaniali hierarchowie, wielu wybitnych uczonych, błogosławieni i męczennicy, budowniczowie licznych świątyń. Poznańska uczelnia to jakby ewangeliczne Miasto Boże zbudowane ze światła” – przypomina Autor.

Niniejsza książka nie jest za bardzo znana szerszemu ogółowi, choć zdaniem recenzentki, być nią powinna. Szczególnie dla wszystkich zatroskanych sprawami Kościoła, którzy pragną odnaleźć ten swój Kościół w kontekście historycznym, eklezjalnym, psychologicznym oraz duszpasterskim. A przede wszystkim – w aspekcie ludzkim.

Nie wiem czemu, ale obecna nagonka na katolicki Kościół: duchownych oraz wiernych nieodparcie kojarzy mi się z hitlerowskim totalitaryzmem a zwłaszcza z jedną z ofiar tej nieludzkiej doktryny - niemieckim Kapłanem-Męczennikiem, błogosławionym (2010) Księdzem Gerhardem Hirschfelderem (1907-1942).

Studia teologiczne ukończył na Uniwersytecie Wrocławskim nie bez trudności, gdyż pochodził z nieprawego łoża; 31 stycznia 1932 z rąk kard. Adolfa Bertrama otrzymał we Wrocławiu święcenia kapłańskie; prymicję odprawił 1 lutego 1932 w kaplicy Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego w Długopolu-Zdroju.

Przez siedem lat wikariusz w parafii w Czermnej jako duszpasterz dzieci oraz młodzieży. Tam z kolei – dzięki swojej bezkompromisowej postawie – za wszelką cenę usiłowano go wyciszać wszystkimi – typowymi krwawemu terrorowi – sposobami.

Po paru latach posługi w Czermnej został przeniesiony do parafii w Bystrzycy Kłodzkiej (Habelschwerdt).

Aresztowany 1 sierpnia 1941 za kazanie wygłoszone po prowokacyjnym zbezczeszczeniu krzyża na barokowej kapliczce przy drodze do wsi Wyszki wtedy, gdy wypowiedział następujące słowa:

Wer der Jugend den Glauben an Christus aus dem Herzen reißt, ist ein Verbrecher! („Kto wyrywa młodzieży z serc wiarę w Chrystusa, jest zbrodniarzem!”).

Teraz zapewne oskarżono by go o pedofilię!

Po czteromiesięcznym pobycie w więzieniu w Kłodzku, w połowie grudnia 1941, bez wyroku trafił najpierw do więzienia w Wiedniu, później wywieziony do Dachau. Osadzony w blokach razem z polskimi księżmi, zmarł tam zamęczony 1 sierpnia 1942 roku.

Wszak aktualnie „wszechwiedzący” panowie Sekielscy nikomu oraz niczego nie odpuszczą. Może nie tyle oni sami, ile mamoną naładowani ich mocodawcy: destruktorzy Kościoła oraz tożsamości, przeto nie ma się komu oraz czemu dziwić, że w tej chwili właśnie „pooooooszły konie po betonie w szarej mgle…” Koniecznie „szarej”, bowiem sześciobarwny pasiak po wymieszaniu wszystkich pigmentów daje identyczny efekt.
_________________

12 maja 2019, 13:39:05
od początku tego wątku autorka chociaż obiecuje obiektywizm, to jednak usiłuje poddać w wątpliwość prawdziwość ukazanych w filmie sytuacji. wbrew temu co widzimy i słyszymy w filmie. wbrew przyznaniu się księży w konfrontacji z ofiarami, tu czytamy o - ' domniemanych ofiarach' i o ' Tych niby 9 zaprezentowanych przypadków koszmarów wykorzystanych przez duchownych (byłych) nieletnich..' wbrew zapewnieniom na samym początku wpisu o beznamiętności i zapewnieniom o empatii dla.

autorka zastanawia się - ' osobliwie na celowniku jest i pod pręgierzem dynda wyłącznie jedna, jedyna grupa osób, a mianowicie katoliccy duchowni. A gdzie są rozmaici trenerzy, nauczyciele WF, preferujący ganimedyzm, artyści-homoseksualiści?'
no bo autorko Sekielscy zrobili film o tej własnie osobliwej grupie osób. i tyle. trenerzy, nauczyciele wf i inni być może znajdą się w ich następnym filmie, bo jak sama mówisz:'Wszak aktualnie „wszechwiedzący” panowie Sekielscy nikomu oraz niczego nie odpuszczą. ' no i nie zapominaj autorko, że przeciez było głośno o poznańskich 'Słowikach' , a i jak sama piszesz, w sieci można przeczytać o róznych przypadkach. ale nie akurat inne grupy osób a te osobliwe są w filmie na celowniku.

przeciwstawiasz autorko życiorys i dokonania takiego czy innego księdza ukazanym tu, w tym filmie zboczeńcom. po co? proponuję, żeby ofiary tychże sobie poczytały przytoczone przez ciebie życiorysy i broszurki, może im się cofnie trauma. aż mi się chce napisać, że szkoda, że autorka sama na sobie nie może poćwiczyć takich prób. albo, czy gdyby własne dziecko autorki przyszło do niej z takim własnie problemem, to zareagowałaby podobnie jak rodzice dzieci z filmu? hmm..

'Wer der Jugend den Glauben an Christus aus dem Herzen reißt, ist ein Verbrecher! („Kto wyrywa młodzieży z serc wiarę w Chrystusa, jest zbrodniarzem!”).

Teraz zapewne oskarżono by go o pedofilię! '

z filmu Sekielskich nie wynika to w żaden sposób. to tylko jakieś pokręcone wnioski beznamiętnej, empatycznej autorki.
pedofilia w kościołach katolickich na całym świecie jest od dawna, a po prostu teraz się o tym mówi. w zeszłym roku w Chile sami parafianie mający dość skandali seksualnych w środowisku kościelnym, spalili trzy kościoły.. itd

dwa razy mnie dzisiaj zemdliło - raz po obejrzeniu filmu Sekielskich, drugi raz po lekturze tego tu wątku..

12 maja 2019, 16:21:02
komentarz Szymona Hołowni.
Dziś o godzinie 14:30 na kanale Tomasza Sekielskiego, w serwisie YouTube pojawiła się premiera długo wyczekiwanego filmu pt. „Tylko nie mów nikomu”. Produkcja braci Sekielskich, o której mówi dziś cała Polska, opowiada o problemie pedofilii w polskim kościele. Po to robiłem ten film, żeby on został ludziom w głowach i zmusił do myślenia. To nie miała być historia, której oglądanie sprawia przyjemność, bo jest dobra muzyka albo dobry montaż – przyznaje Tomasz Sekielski.

Film dokumentalny „Tylko nie mów nikomu” wstrząsnął polską społecznością. Po czterech godzinach od dodania ma on już blisko 150 tysięcy wyświetleń. Za pośrednictwem swojego profilu na Facebooku produkcję Sekielskich skomentował Szymon Hołownia. Obejrzałem ponad połowę filmu Tomka Sekielskiego, gdzieś do księdza Cybuli. Więcej na razie nie dam rady, bo zwyczajnie rzygać mi się chce. Obejrzę do końca na pewno. Z szacunku dla ofiar, którym ci księża połamali życie, doprowadzili do prób samobójczych, późniejszego rozpadu małżeństw, anoreksji, zaburzeń osobowości. Najlepszym komentarzem do tego filmu mogą być wczorajsze słowa Franciszka: „Pewnego dnia Duch Święty przewróci kopniakiem stolik i trzeba będzie zaczynać wszystko od początku” – rozpoczął dziennikarz.

Przestępcy i ich instytucjonalni poplecznicy: ich biskupi, proboszczowie, koledzy, odpowiadają dziś za każdy z tych dramatów. I w równej mierze – skoro ich kryli – za sprawców. Zarówno za tych, którzy stojąc u progu śmierci próbują uderzyć się w pierś i błagać o wybaczenie, jak ksiądz Jan A., jak i takich którzy po pierwszym przyznaniu się brną w zaparte, i nie ma pewności czy nawet na Sądzie Bożym nie będą zapewniać, że są ofiarami prześladowań.

To oczywiste, że ja ani przez ten film z Kościoła nie odejdę, ani nie będę go mniej kochał. Bo to mój dom. I właśnie to daje mi prawo do gniewu i do stanowczego domagania się od zarządzających jego instytucjonalnym wymiarem, by wreszcie posprzątali ten syf i przestali chrzanić (by nie powiedzieć mocniej) o tym, że Sekielski jest stronniczy, albo że – w tym zdaje się są zgodni z niektórymi politykami – „idzie atak na Kościół”.
Atak na Kościół to szedł wtedy, moi nieogarnięci współbracia, gdy ci księża gwałcili tych chłopców i dziewczynki na plebaniach, wtedy był atak na Kościół. I – powtórzę to po raz setny – czas „wyrażania żalu, zasmucenia i ubolewania”, snucia historycznych idiotyzmów ala abp Jędraszewski, czy refleksji o ogólnej seksualizacji świata a la abp Gądecki – się skończył. Wy naprawdę nie rozumiecie, że ten parasol władzy, którym teraz cieszycie się jak dzieci, nie będzie trwal wiecznie. I że co ludzie teraz zobaczyli, to nie odzobaczą. I że to Wy, swoim tchórzostwem, ignorancją i koniunkturalizmem niszczycie życie nie tylko ofiarom tych przestępstw, ale i setkom uczciwych księży, tysiącom katolików na których spadnie społeczne odium za cały ten bajzel, za ofiary odpowiedzialności zbiorowej.

Jednostkowe przypadki? Po pierwsze – jednak nie. Po drugie – nawet jeden przypadek to o sto za dużo.

Procedury na szczęście już są. I gdzieniegdzie działają. Gorzej z mentalem. Z tą cholerną mentalnością oblężonej twierdzy, która nie umie zrozumieć, że przyznanie się do błędu, odsłonięcie słabości, to w zetknięciu z grzechem jedyna siła jaką my chrześcijanie dysponujemy.

Nie wiem, czy ten film coś zmieni. Antyklerykałów wbije w ich „a nie mówiłem”, ślepych obrońców Kościoła przed Jezusem utwierdzi w tym, że to oni są ofiarami, nie gwałcone dzieci. Chciałbym wierzyć, że choćby dla kogoś – choćby garstki biskupów, księży, zakonnic, świeckich, będzie szczepionką, po której reagować będą na każdy sygnał prawdopodobnego dramatu. W końcu – jak trafnie zauważyła jedna z bohaterek – czy Jezus dobierał się do małych dzieci?! – zakończył, wywołując lawinę komentarzy.

12 maja 2019, 16:25:03
za julką,

niedawno skończyłam oglądać,
a najbardziej przerażające jest zatajanie przestępstw na tle seksualnym i to wobec dzieci, przez tę wierchuszkę kościelną i kiedy taki zboczeniec w sukience, w nagrodę zostaje przeniesiony na kolejną parafię, gdzie umożliwia mu się molestowanie i gwałcenie następnych dzieci

12 maja 2019, 17:33:30
Bardzo idiotyczny, infantylny wpis Anieli Bireckiej.

Pominąwszy kwestię, że film Sekielskiego okazał się po prostu warsztatowo słaby - niepotrzebna budująca nastrój muzyka, wyciąganie wniosków o całym kościele na podstawie jednostkowych przypadków, czy absurdalne wycieczki do Jana Pawła II i spekulacje o nieobecności kard. Dziwisza, potwierdziły moje niestety obawy, że to będzie raczej próba wywołania sensacji niż rzetelna analiza.


Autorkę wpisu dyskwalifikują stwierdzenia typu: "A gdzie są rozmaici trenerzy, nauczyciele WF, preferujący ganimedyzm, artyści-homoseksualiści"? Tu zwyczajnie trzeba wrócić do podstawowej edukacji, którą autorka pominęła. Kontestowanie autentzcyności pryzpadków jest natomiast niesmaczne.

Analogie do sytuacji kościoła z czasów wojny nie tyle nieprawdziwe, co komiczne.

Wpis należy potraktować jako prowokację, bo nie nadaje się do rozpoczęcia poważnej dyskusji.

12 maja 2019, 19:19:19
co Ty bronisz Katolicyzmu, jak Ty jestes Hellenem, wierzysz Artemidzie, Afrodycie?

12 maja 2019, 20:01:11
Cytat:

"Bardzo idiotyczny, infantylny wpis Anieli Bireckiej.

Pominąwszy kwestię, że film Sekielskiego okazał się po prostu warsztatowo słaby - niepotrzebna budująca nastrój muzyka, wyciąganie wniosków o całym kościele na podstawie jednostkowych przypadków, czy absurdalne wycieczki do Jana Pawła II i spekulacje o nieobecności kard. Dziwisza, potwierdziły moje niestety obawy, że to będzie raczej próba wywołania sensacji niż rzetelna analiza.

Autorkę wpisu dyskwalifikują stwierdzenia typu: "A gdzie są rozmaici trenerzy, nauczyciele WF, preferujący ganimedyzm, artyści-homoseksualiści"? Tu zwyczajnie trzeba wrócić do podstawowej edukacji, którą autorka pominęła. Kontestowanie autentzcyności pryzpadków jest natomiast niesmaczne.

Analogie do sytuacji kościoła z czasów wojny nie tyle nieprawdziwe, co komiczne.

Wpis należy potraktować jako prowokację, bo nie nadaje się do rozpoczęcia poważnej dyskusji."

"Ueber borkoś" ;-)

Z jednej strony sądziłam, żeś mądrzejszy, zwłaszcza w temacie dotyczącym odwoływania się do wojny ;-)
Tę bowiem paralelę przywołałam nie tyle ja, co Ksiądz Kaznodzieja podczas niedzielnej homilii w moim kościele parafialnym, kiedy przypomniał postać błog. Męczennika Księdza Gerharda Hirschfeldera.
Dlatego czy "komiczne", to akurat kwestia nie tyle owego "Hellena", co bardzo zaangażowanego w sprawy Kościoła oraz swoich wychowanków, Duszpasterza.

Z drugiej, tak, masz rację!!! Umyślnie wsadziłam patyk między szprychy oraz szpikulec do gniazda os, kiedy tworzyłam ów tekst, więc czytając teraz wynurzenia "julki" przełykałam (mimo woli) ślinę, aby nie zwrócić posiłku. Wczoraj uczyniłam podobnie, gdy oglądałam tę dokumentalną beletrystykę.

Nie rozumiem wszak trzeciej rzeczy: jak mam niby rozumieć "kontestowanie autentyczności przypadków"? Czyich przypadków? I że co? Że nie do końca jestem przekonana? Bo nie jestem, zwłaszcza w momencie rzewnej opowieści o brudnej, księżowskiej kuchni [tu widok bałaganu, który ktoś musiał wyreżyserować], o sprzątających tę kuchnię siedmioletnich (!) dziewczynkach, o zapachu mleka wywołującym mdłości u bohaterki. m
Przepraszam, ale samo mleko w zasadzie jest bezwonne. I komu na tym filmie ścieka ono z ust oraz brody? Księdzu, czy substytutowi-aktorowi? Obutemu w czarne, wypucowane mokasyny?

Znowu jest mi źle :]

12 maja 2019, 21:01:19
Tak, to prawda scena z mlekiem jest komiczna. Też na to zwróciłem uwagę. Ja też prawdę mówiąc nie wierzę w narrację aż tak dramatyczną, te momenty łamiacych się głosów etc., aczkowiek gwałt (zmuszanie do fizycznego kontaktu intymnego) na młodocianym i nieświadomym człowieku jest czynem haniebnym. Takie przypadki niestety jak widzieliśmy miały miejsce.

No tak, "jesteś nieprzekonana do końca"ws. przypadków np. Cybuli, który sam się przyznaje do tego, co robił przed kamerą. Znana postać, kapelan Solidaruchów. No hierarchowie kościoła już się połajali nawet za to (a więc stwierdzili o autentyzmie tych historii), a ty nadal kontestujesz autentyzm tych opowieści. Chcesz być bardziej święta niż papież, stąd twojego wpisu nie można traktować poważnie, a raczej jako dość emotywne wynurzenia gorliwie wierzącej katoliczki w za wszelką cenę broniącej (sprawnym językiem) swoją doktrynę.

Analogie do czasów II wojny światowej są kretyńskie, nawet jeśli wypowiedział je Albert Einstein. To tak, jakby przyrównywać hellenizację Aleksandra Wielkiego do sowietyzacji republik satelickich.

12 maja 2019, 21:22:29
Walerku, ja bronię religii w ogóle, religii, która jest niewinna w tym przypadku i nic nie ma do rzeczy ze sprawą. Religii dopełniającej, religii ludu, która doskonale spełnia się w roli dopełniajacej do Hellenizmu w społeczeństwie.

12 maja 2019, 21:25:35
pięknie, pięknie, podobasz mi się :)

12 maja 2019, 21:41:38
Nigdzie nie napisałam o Księdzu Cybuli, bo nie byłam w stanie do tych sekwencji już dotrzeć.
Nie neguję istoty dokumentu pod warunkiem, że byłyby to wyłącznie zapisy / wypowiedzi ofiar / oprawców bez tej całej scenografii oraz nadprogramowych dźwiękowych efektów.
Kościoła bronię jako Kościoła, z jego wszelkimi ułomnościami / grzechami, ponieważ nigdy na poprawienie (się) nie jest za późno, w tym samym niezmiennym duchu ewangelicznego rzucania kamieniem.
Odpowiem słowami L. Wałęsy, kiedy go pytano o jego Kapelana: nigdy nie spotkałam się z takimi sytuacjami ani w swoim dzieciństwie, ani w młodości. Moje rówieśniczki podobnie. A przecież teraz jako my, te panie "w smudze cienia" opowiadamy sobie o rzeczach różnych. Także o zalotach (wobec nas, ongiś) co poniektórych Wielebnych...
;-)

Serdecznie :)

12 maja 2019, 21:42:44
nie wiedziałam anielo, że w tym filmie chodzi o lokowanie produktu, w mleku, albo o przeprowadzenie dowodu na to, że papier toaletowy nadaje się do wycierania spermy, także, tylko sobie pomyślałam, że idzie w nim upadek ludzi, którzy powinni być autorytetem i wzorem na świętość, a jakby sięgnąć głębiej, to w nim chodzi o to, aby ludzi jeszcze bardziej podzielić, rozproszyć, ścisnąć za gardło, każdego w swoim kąciku i przejąć nad nimi władzę

bo jak się ich pozbawi wszelkich wartości, tym łatwiej nimi manipulować

12 maja 2019, 22:17:42
złapałaś się 'anielo' pomysłu borkosia o prowokacji jak brzytwy. mizernie to wygląda.
zobacz:
'Nie rozumiem wszak trzeciej rzeczy: jak mam niby rozumieć "kontestowanie autentyczności przypadków"? Czyich przypadków? I że co? Że nie do końca jestem przekonana? Bo nie jestem,'- czy z tego, że nie jesteś przekonana, wynika wprost, że ich nie było? nie, nie wynika, żebyś nie wiadomo jak bardzo tego chciała.i zupełnie nie zauważasz, że sprawcy się do tego przyznali.

poza tym, co ma do filmu i jego treści homilia z twojego parafialnego?

najpierw skwapliwie policzyłaś ilość 'domniemanych ofiar'/9/ a następnie piszesz, że nie obejrzałaś filmu do końca..

piszesz: 'nigdy nie spotkałam się z takimi sytuacjami ani w swoim dzieciństwie, ani w młodości. Moje rówieśniczki podobnie. A przecież teraz jako my, te panie "w smudze cienia" opowiadamy sobie o rzeczach różnych. Także o zalotach (wobec nas, ongiś) co poniektórych Wielebnych...'
więc znowu - to, że nie spotkałaś się z takimi sytuacjami, nie oznacza, że ich nie było.

nie umiem też zrozumieć twoich i twoich koleżanek 'w smudze cienia' fantazji na temat jak to nazwałaś - zalotów wielebnych. z całego serca wobec tego żałuję, że ciebie one nie spotkały. wyobrażam sobie z jaką radością byś wyciągała swoje dziecinne łapki w stronę świętego sterczącego penisa i jak ochoczo nawet się nie rumieniąc dawałabyś sobie ściągać dziecinne majtki. rzyg.













13 maja 2019, 00:17:16
i już wiem, że nie pomogłabyś swojemu dziecku, gdyby do ciebie przyszło z takim problemem.

13 maja 2019, 00:20:55
Pani Aniela ma rację sugerując, że temat zrobił się histerycznie chwytliwy: a to "Kler", a to owo ostatnie dzieło, a to mapy z kościelnymi pedofilami, a to posłanki z rozwianą grzywą - a każdy przykładnie potępia, napiętnuje, wymiotuje... Ile można, kochaniutcy? Sam się otarłem o żałosne zapędy proboszcza (Dominik Spierdalaj Stanisławski strasznie się podniecił opowiedzianą przeze mnie anegdotą), traumy szczególnej nie czuję. Może i dobrze, że wielebni zbierają baty, czas był się dobrać do buców w sutannach, ale robi się to powoli nudne i jedynie właściwe, czyli prymitywne.

13 maja 2019, 00:34:54
tak Janie. a najśmieszniejsze anegdoty to te z próbami samobójczymi na finał. można zrobić przypuszczenie, że ileś z tych prób zakończyło sie powodzeniem. boki zrywać.

13 maja 2019, 05:57:39
Janie Jeżu, od kiedy: krzywda i wszystko, co po sobie zostawia doznanie krzywdy - są prymitywne?
W ten sposób dojdziesz jedynie do spłycenia tematu wykorzystywania seksualnego nieletnich i krzywdzenia dzieci, a tego - moim zdaniem - nie wolno spłycać.
Spłycanie lub kwitowanie tych czynów milczeniem będzie opowiedzeniem się po stronie krzywdzących, będzie aktem dodatkowego zadawania bólu ofiarom.
Rozumiem, że może zrażać to, iż sprawa wypływa w czasie kampanii, ma swoje tło zagrywki politycznej.
Ale ujęcie się za ofiarami nie jest żadnym aktem poparcia dla jakiejkolwiek opcji sceny politycznej. Obojętnie w jakim czasie będzie wypływać na wierzch krzywdzenie dzieci i wykorzystywanie seksualne nieletnich jestem po stronie ofiar, po stronie skrzywdzonych.



13 maja 2019, 06:31:42
julka, elm - każdy jest po stronie krzywdzonych dzieci. Ale nie każdy musi ulegać kolektywnej histerii.
Poza tym wszystkie te sytuacje są często dwuznaczne i niejasne. Weźmy Jankowskiego. Obrzwdliwy zarozumialec, chamski nuworysz. Lubił sobie pohasać z 15toletnimi młodziankami. A co, nie wolno? Wolno. Od 15 lat wolno, jeśli młodzianek lub dziewczę ma ochotę. Wychodzi na to, że obalamy pomniki jakiegoś pana, który nigdy prawa nie przekroczył.

13 maja 2019, 08:07:12
po takich ekscesach przestaną chodzić do kościoła, i dobrze, po co łazić, jak moża w domu trenować swoją wiarę. kościół jest drogi. gdyby zył Jezus, to by zlikwidował szybko te opłaty. najważniejsze to głoszenie dobrej nowiny o królestwie Jezusa i ewangelii i chodzenia w "duchu", który zmienia ludzi, którzy to słuchają. A księża nie chodzą gęsto z wiarą i dochodzi do nieszczęść.

13 maja 2019, 08:30:29

Janie, ale dlaczego histerii? przed chwilą napisałeś, że każdy jest po stronie dzieci. czy zamanifestowanie tego w postaci komentarza to histeria?

piszesz o Jankowskim, nazywając go - jakims panem:
'Weźmy Jankowskiego. Obrzwdliwy zarozumialec, chamski nuworysz. Lubił sobie pohasać z 15toletnimi młodziankami. A co, nie wolno? Wolno. Od 15 lat wolno, jeśli młodzianek lub dziewczę ma ochotę. Wychodzi na to, że obalamy pomniki jakiegoś pana, który nigdy prawa nie przekroczył.'

ale przecież:

Kleryków obowiązują ścisłe nakazy obyczajowe. Od wstąpienia do seminarium nie wolno uprawiać seksu, po święceniach diakońskich na piątym roku niedozwolona jest także masturbacja. W pierwszych dwóch latach przełożeni wykazują większą wyrozumiałość – jeśli alumn zgrzeszył przeciw czystości, ale rokuje dobrze na innych polach, mogą dać mu drugą szansę, niekiedy kierują na urlop pastoralny. Od diakona wymaga się już takiej samej wstrzemięźliwości jak od kapłana, a spowiednik, któremu wyzna akt seksualny, ma obowiązek nakazać mu wystąpienie z seminarium. Jeśli diakon to zignoruje lub zatai sam grzech, późniejsze święcenia mogą być nieważne.

13 maja 2019, 09:01:34
to z 10 mają 2010 roku:

Sanctitati et veritati – świętości i prawdzie – tak brzmi hasło Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Niewiele ponad rok temu profesor tego wydziału Józef Baniak, wybitny socjolog religii, a przy tym człowiek mający opinię przykładnego katolika, opowiedział gazetom o wynikach swoich ostatnich badań. Sondaż na reprezentatywnej grupie polskich księży wykazał, że ponad połowa chciałaby założyć rodziny, a 12 proc. żyje w stałych związkach. W Poznaniu zawrzało. Rada Wydziału Teologicznego, w której zasiada 22 księży profesorów, urządziła debatę „o postawie i poglądach” Baniaka, niewiele później on sam musiał przenieść się na Wydział Nauk Społecznych. Dlaczego? Profesor, który od 25 lat bada byłych księży, tym razem dotknął tabu: seksualności czynnych kapłanów. Prawda musiała ustąpić miejsca świętości.

Nie inaczej było osiem lat temu, gdy Poznaniem wstrząsnął skandal z molestowaniem kleryków przez abp. Juliusza Paetza. Dla wielu równie wielkim szokiem było to, co nastąpiło później: Paetz pozostał w kurii jako arcybiskup senior, a ks. prof. Tomasz Węcławski, który doprowadził do jego ustąpienia, musiał pożegnać się z funkcją dziekana Wydziału Teologicznego UAM. W 2007 r. porzucił stan duchowny, rok później wystąpił także z Kościoła katolickiego.

Łamanie celibatu, kryptohomoseksualizm, wreszcie ujawniane w kolejnych krajach afery pedofilskie – to, co do niedawna uchodziło za wewnętrzne problemy duchowieństwa, dziś zajmuje świeckich, opinię publiczną, władze państwowe, a niekiedy organy ścigania. Żadne z tych zjawisk nie jest nowe, występują wśród kleru jak w każdej grupie społecznej. Nowa jest swoboda, z jaką się o nich mówi, a w konsekwencji coraz wyraźniejsza przepaść między teorią a praktyką celibatu i rażąca sprzeczność między restrykcyjną etyką seksualną, jaką duchowni narzucają świeckim, a rozluźnieniem obyczajów w ich własnych szeregach. Wierni, także w Polsce, stawiają sobie pytania.

13 maja 2019, 09:08:16
Julka, ogarnij się biedactwo i przestań na mnie chaotycznie piszczeć ;)

Po pierwsze: czytaj z uwagą, to co ja napisałam, a nie co Ty chcesz (prze)czytać.

Po drugie: masz prawo się nie zgadzać [taka zresztą była intencja podczas pisaniu postu] jednak nie imputuj mi nieprawdy wobec mojego stosunku do niniejszego zjawiska.

Po trzecie: jako matka dziewczynki surowo bym zakazała łażenia dziecku po księżowskich mieszkaniach; jako matka dziecka oglądałabym uważnie przed praniem jego osobistą bieliznę... Gdyby się okazało, że moja mała u księdza sprząta, wówczas zaprotestowałabym - i to energicznie - u kogo trzeba.

Po czwarte: wkładanie dzieciom przez - pewnych, bo nie wszystkich - łap do majtek maluchów jest zjawiskiem równie prawiecznym jak dziecięcy onanizm, w tym "paluszkowanie".

Po piąte: https://niezalezna.pl/271101-wszyscy-ksieza-w-dokumencie-sekielskiego-zarejestrowani-przez-sb-z-filmu-sie-tego-nie-dowiemy

Po szóste: do tematu pedofilii uprawianej tym razem przez komunistycznych "nietykalnych" wrócę w następnym poście.

Reasumując: ogromnie wszystkim dziękuję za Ich uwagi. Natomiast dodatkowo, to mojemu "umiłowanemu trollowi" JJJ - najpiękniejszy - od kresowej madamy - ukłon :-)))

13 maja 2019, 11:19:34
anielko, usiłujesz być protekcjonalna? całkiem niepotrzebnie. nie masz powodu. nie zwykłam popiskiwać, mówie jasno i wyraźnie. czego nie rozumiesz?.
zamiast pisać:

Po pierwsze: czytaj z uwagą, to co ja napisałam, a nie co Ty chcesz (prze)czytać.

daj konkretny przykład, w którym miejscu nie zrozumiałam tak przejrzystego twojego tekstu?

ja do treści twojego postu się odniosłam w kontekście filmu, a nie / jak ty/ do przeżyć czy doświadczeń swoich i sąsiadki. po chuj opowiadasz, że nie miałas ty ani twoje koleżanki takich doznań. żaden dowód na nieistnienie zjawiska. zobacz, nie napisałam w tym miejscu, że być może nie byłyście dla księdza dość atrakcyjne, że nie spełniałyście jego standardów. nie napisałam, bo nic na temat tego księdza nie wiem. tak pisząc obwiniałabym cały kler, a to nie jest przecież prawda. ty natomiast zbagatelizowałaś swoimi - 'domniemanymi, niby i innymi', zjawisko pokazane w filmie - od pierwszych słów swojego tekstu.

napisałaś:
Nie neguję istoty dokumentu pod warunkiem, że byłyby to wyłącznie zapisy / wypowiedzi ofiar / oprawców bez tej całej scenografii oraz nadprogramowych dźwiękowych efektów.

nie myślisz, że to śmieszne jest? i chyba chciałaś napisać: nie negowałabym/ bo negujesz - warunek twój nie jest spełniony/. tobie na przeszkodzie stoi scenografia i dźwięki. jajka sobie robisz? nie umiesz się skupić na tym co istotne? ty się anielko ogarnij, bo bzdurzysz.

bo:
Po czwarte: wkładanie dzieciom przez - pewnych, bo nie wszystkich - łap do majtek maluchów jest zjawiskiem równie prawiecznym jak dziecięcy onanizm, w tym "paluszkowanie".

usprawiedliwiasz? tak, usprawiedliwiasz. bo to nie upoważnia księży do korzystania ze zjawiska. upoważnia? i po chuj piszesz o onanizmie dziecięcym. przecież to samozaspokajanie i nie jest przedmiotem tej tu wymiany zdań i filmu.

jest:

Po trzecie: jako matka dziewczynki surowo bym zakazała łażenia dziecku po księżowskich mieszkaniach; jako matka dziecka oglądałabym uważnie przed praniem jego osobistą bieliznę... Gdyby się okazało, że moja mała u księdza sprząta, wówczas zaprotestowałabym - i to energicznie - u kogo trzeba.


i co? a gdyby na majtkach dziecka nie było widocznych śladów, bo tak się dzieje przy seksie oralnym, to co?
poza tym nie tylko w mieszkaniach miało to miejsce. a jak byś miała syna? to co? jakie dowody byłyby ci potrzebne, żeby potraktować z należytą uwagą co do ciebie mówiłoby dziecko? jakie warunki by musiało spełnic, żebys uwierzyła? papier toaletowy z zawartością w kieszonce spodni/spódniczki? no bo okropnie nieufna jesteś anielko..

Po szóste: do tematu pedofilii uprawianej tym razem przez komunistycznych "nietykalnych" wrócę w następnym poście.

i po co się odgrażasz? czy ktoś ci broni napisać? następny idiotyczny argument właściwie na co?
i powiem ci, zanim jeszcze napiszesz ten następny post - żadne dziecko nie powinno doznać takiego koszmaru. ani jedno. dzieci są nietykalne pod każdym względem, także słowem. obojętnie od kogo.








13 maja 2019, 13:30:51
Oj, Anielu, aniele - tyle słów reprymendy dla Julki?
Julka ma prawo do nawiązań, ocen, swojego zdania.
Uwierz mi, że milczenie ludzi byłoby dużo, dużo gorsze, gorzkie, nie do przełknięcia.
Rozmawiamy, bo chcemy porozmawiać, poznać zdania, a że różne są, owszem, i niech nam tak zostanie.

Nie o Kościele to film, a o krzywdzie, o wielkiej krzywdzie wyrządzanej dzieciom, o krzywdzie, która dramatycznie zmienia ofiarom całe życie.
Myślę, że nie trzeba specjalnych mów, by ludzie parający się pisaniem poezji i prozy dostrzegli wyrządzoną krzywdę.
Nie trzeba również specjalnych mów, by ludzie zauważyli jak inne życie wiedli/wiodą sprawcy i ich ofiary.
Sprawcy przez lata cieszą się bezkarnością, ich życie układa się pomyślnie, spełniają się i jako księża, i jako powszechnie szanowani ludzie w środowiskach, a jakich żyją oraz pracują.
W tym samym czasie ofiary męczą się, popadają w depresje, w zniechęcenie, bo od momentu spotkania ze sprawcami są wycofane, inne, zmienione przez to, co przeżyły. Ofiarom życie nie układa się, nie znajdują spokoju.

Anielu, nie chcesz chyba nam napisać, że nic się stało, że mamy tego widzieć, bo reportaż, bo film ukazał się tu i teraz, a teraz lewica drze koty z prawicą, prawa i lewa strona sceny politycznej wymierza sobie raz klapsy, raz policzki i trwa jazgot?
Habit nie uczyni ze sprawcy nie-sprawcy.
Nie wystarczy napisać wiele deklaracji, oświadczeń, rozpraw o wytyczeniu nowych dróg w kwestiach, jak duchowieństwo ma traktować molestowanie, uwodzenie dzieci i młodzieży przez kleryków, gwałty, wykorzystanie seksualne. Trzeba napisane wprowadzić w życie, inaczej będą to martwe deklaracje i puste drogi wytyczone dla samego faktu, by był jakiś ślad, że coś się działo w temacie.
Nie można w ramach reakcji na niewątpliwą krzywdę przenosić sprawcę z miejsca na miejsca przez długie lata, bo to żadna reakcja tylko zbywanie, a niekiedy zakrawa wręcz na współudział.
Nie ma znaczenia czy sprawcy takich czynów noszą habity, kitle, czy dzienniki pod pachą, czy związali się komuną czy też byli obszarnikami, czy to kapitaliści czy demokraci, liberałowie czy tradycjonaliści - bo przenoszenie sprawców w inne miejsca i utwierdzanie ich tym samy, że pozostaną bezkarni było, jest i pozostanie niedopuszczalne oraz wysoce szkodliwe zawsze i wszędzie.

---
Ad po trzecie
- dziecko jest dzieckiem, czasem łamie surowe zakazy, bo chce wraz koleżanki być tam, gdzie idą przyjaciółki - no chyba, że byłabyś aż tak apodyktyczną mamą córeczki, że Twoje "surowe zakazy" działaby na to dziecko jak bat i kara boża - chyba nie przemyślałaś, chyba napisałaś z rozpędu - ? - ale nie czuję się oceniać, nie moja broszka oceniać mamy i surowe zakazy mam, więc nie gniewaj się proszę...

---
:)
Elm

13 maja 2019, 14:14:57
No i ulało się ;) Przetrawiony bigos ze skiszoną sałatką :]

A dlaczego? Ano dlatego, że moje refleksje na temat filmu zostały przez (niektórych) portalowych wiecowników odczytane wyłącznie zgodnie z ich myślą / koncepcją / przekonaniami.

Wykorzystywanie / molestowanie seksualne dzieci jest sprawą kryminalną, która dotyczy wszystkich. Bez wyjątku.

Wszak w tym konkretnym przypadku, owym najbardziej wyjątkowym wyjątkiem są księża, gdzie jednostki sprowadza się do tysięcy wedle podprogrowej mantry, iż "na tysiąc księży pedofilów, nie jest nim tylko jeden", zaś powinno być odwrotnie.

Mój jedyny syn nie doczekał bycia ministrantem, ponieważ zmarł w wieku niemowlęcym, niemniej z młodzieżą jako taką, to pracuję cały czas i sporo rzeczy nie tylko wiem, lecz również tym młodym przyjacielsko podpowiadam.

Uprzejmie więc "julkę d" proszę, żeby mnie dalej nie rozśmieszała, ponieważ nie chcę dostać zajadów :-D

"Seks oralny"... w przypadku dziecka? Powtarzam: upchnij kobiecinko do reklamówki swoją rozbujaną wyobraźnię, po czym przypomnij sobie - o ile sprawia ci to przyjemność - gradację tego gatunku karesów.

Załóżmy przeto, iż jestem tą "surową" matką, więc mała bez opowiadania się pomaszerowała z koleżankami do księdza, po czym etc.

Zaufała, została skrzywdzona, mimo to tam wracała, by obecnie się skarżyć przed kamerą.

Fakt, duchowny okazał się "świniokiem" [potworem] wykorzystawszy naiwność dziewczynki. Mała "nie powiedziała nikomu", cierpiąc nadal, lecz znowu - w tym kolejnym konkretnym przypadku - nie wiem czemu - upatruję w upublicznianiu oblicza ofiary swoistego rodzaju ekshibicjonizm, a z czapy nie piszę.

Bowiem w swoim czasie kilkakrotnie też byłam molestowana przez reprezentantów "zaufania publicznego" czyli nader "zasłużonych" dla PZPR pedagogów.
Nie powiedziałam wtedy, z wyjątkiem rówieśnic, nikomu. Jakoś dawałyśmy sobie z tym radę, solidarnie.

Umyślnie wrzuciłam kamień do bajorka. Wrzuciłam dlatego, gdyż trwa od dłuższego czasu permanentna nagonka na Kościół. Kościół natomiast to także ja oraz mnie tożsami wierni. Mam zatem prawo być obrażona oraz - broniąc moich Duszpasterzy - podobnie doń bronić siebie.

13 maja 2019, 15:09:41
to co piszesz anielo, kobiecinko nieogarnięta, jest chore. piszesz, że :

Bowiem w swoim czasie kilkakrotnie też byłam molestowana przez reprezentantów "zaufania publicznego" czyli nader "zasłużonych" dla PZPR pedagogów.
Nie powiedziałam wtedy, z wyjątkiem rówieśnic, nikomu. Jakoś dawałyśmy sobie z tym radę, solidarnie.

i dalej:
z młodzieżą jako taką, to pracuję cały czas i sporo rzeczy nie tylko wiem, lecz również tym młodym przyjacielsko podpowiadam.

stawiasz tu siebie za wzór. więc jeśli podpowiadasz młodym, że mają w taki sam jak ty sposób radzić sobie z podobnymi sytuacjami, to powinnaś mieć zakaz kontaktu z dziećmi i młodzieżą.
jesteś tak ciemna, że nie widzisz, że taką postawą dajesz przyzwolenie na uprawianie tego procederu? ?

seksem oralnym, dla zobrazowania opowiadań poszkodowanych / ofiary w filmie opowiadały o zmuszaniu do całowania penisa, czy też wpychanie penisa do ust/ i pobudzenia twojej już szczątkowej, zatęchłej wyobraźni, nazwałam seksem oralnym, bo to jego cecha, niezależnie kto z kim to robił i dlaczego.

i wybacz, ale nie zaspokoję twojego zainteresowania - jaki sposób zbliżenia sprawia mi przyjemność, bo to też nie jest przedmiotem rozmów. wciąż odbiegasz od tematu.

i skupiasz się na winnych, nie pokrzywdzonych. ich bronisz:

od dłuższego czasu permanentna nagonka na Kościół. Kościół natomiast to także ja oraz mnie tożsami wierni. Mam zatem prawo być obrażona oraz - broniąc moich Duszpasterzy - podobnie doń bronić siebie.

możesz się zastanowić, dlaczego tak zostały odczytane twoje refleksje na temat? bo tak je napisałaś.

Fakt, duchowny okazał się "świniokiem" [potworem] wykorzystawszy naiwność dziewczynki. Mała "nie powiedziała nikomu", cierpiąc nadal, lecz znowu - w tym kolejnym konkretnym przypadku - nie wiem czemu - upatruję w upublicznianiu oblicza ofiary swoistego rodzaju ekshibicjonizm, a z czapy nie piszę.

piszesz z czapy. ZASTANÓW SIĘ DLACZEGO. ZASTANÓW SIĘ.

zrób to co Hołownia:
Obejrzę do końca na pewno. Z szacunku dla ofiar, którym ci księża połamali życie, doprowadzili do prób samobójczych, późniejszego rozpadu małżeństw, anoreksji, zaburzeń osobowości. Najlepszym komentarzem do tego filmu mogą być wczorajsze słowa Franciszka: „Pewnego dnia Duch Święty przewróci kopniakiem stolik i trzeba będzie zaczynać wszystko od początku” – rozpoczął dziennikarz.

Przestępcy i ich instytucjonalni poplecznicy: ich biskupi, proboszczowie, koledzy, odpowiadają dziś za każdy z tych dramatów. I w równej mierze – skoro ich kryli – za sprawców. Zarówno za tych, którzy stojąc u progu śmierci próbują uderzyć się w pierś i błagać o wybaczenie, jak ksiądz Jan A., jak i takich którzy po pierwszym przyznaniu się brną w zaparte, i nie ma pewności czy nawet na Sądzie Bożym nie będą zapewniać, że są ofiarami prześladowań.
Obejrzę do końca na pewno. Z szacunku dla ofiar, którym ci księża połamali życie, doprowadzili do prób samobójczych, późniejszego rozpadu małżeństw, anoreksji, zaburzeń osobowości. Najlepszym komentarzem do tego filmu mogą być wczorajsze słowa Franciszka: „Pewnego dnia Duch Święty przewróci kopniakiem stolik i trzeba będzie zaczynać wszystko od początku” – rozpoczął dziennikarz.
To oczywiste, że ja ani przez ten film z Kościoła nie odejdę, ani nie będę go mniej kochał. Bo to mój dom. I właśnie to daje mi prawo do gniewu i do stanowczego domagania się od zarządzających jego instytucjonalnym wymiarem, by wreszcie posprzątali ten syf i przestali chrzanić (by nie powiedzieć mocniej) o tym, że Sekielski jest stronniczy, albo że – w tym zdaje się są zgodni z niektórymi politykami – „idzie atak na Kościół”.
Atak na Kościół to szedł wtedy, moi nieogarnięci współbracia, gdy ci księża gwałcili tych chłopców i dziewczynki na plebaniach, wtedy był atak na Kościół. I – powtórzę to po raz setny – czas „wyrażania żalu, zasmucenia i ubolewania”, snucia historycznych idiotyzmów ala abp Jędraszewski, czy refleksji o ogólnej seksualizacji świata a la abp Gądecki – się skończył. Wy naprawdę nie rozumiecie, że ten parasol władzy, którym teraz cieszycie się jak dzieci, nie będzie trwal wiecznie. I że co ludzie teraz zobaczyli, to nie odzobaczą. I że to Wy, swoim tchórzostwem, ignorancją i koniunkturalizmem niszczycie życie nie tylko ofiarom tych przestępstw, ale i setkom uczciwych księży, tysiącom katolików na których spadnie społeczne odium za cały ten bajzel, za ofiary odpowiedzialności zbiorowej.


MYŚL ANIELO, MYŚL. CZASAMI - NIE TYLKO O SOBIE. I WYCIĄGAJ WNIOSKI.































jeśli wzorując się na sobie, doradzasz młodym podobne postępowanie, czyli ' dzielne radzenie sobie samemu' w przypadkach o jakich mówimy, to powinnas miec zakaz kontaktu z młodymi ludźmi. bo to anielo, jest przyzwolenie na takiego rodzaju zachowania.

tak własnie doradzałaś młodym, którym przyjacielsko podpowiadasz jak postępować, to nie powinnas miec z

13 maja 2019, 17:15:30
sory za powt. się wkradło.

13 maja 2019, 17:17:27
i anielo, nie mam ci już nic więcej do powiedzenia. możesz sobie bredzić o zajadach, reklamówkach i innych sałatkach. możesz sobie używać ile chcesz, bo ja już wiem co mam o tobie myśleć.

13 maja 2019, 17:19:07
Za słowotoczność "julki d" należałaby się jej chyba jakaś nagroda? Tylko co? Może order z ubiegłorocznego kartofla w aluminiowej folii?

:-D :-D :-D

Wszak celem podsumowania mojego wątku, dodam niniejszym:

Podczas audycji w Radiu TOK FM w 2014 roku goszczący tam politycy mówili o pedofilii i przedawnieniu w kontekście wniosku rządu Stanów Zjednoczonych dot. ekstradycji z Polski Romana Polańskiego. Polityk PO Paweł Zalewski relatywizował wówczas pedofilski czyn Polańskiego, a prowadząca program dziennikarka "Gazety Wyborczej" optowała za niewydawaniem znanego reżysera amerykańskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

„Nie nazywam Polańskiego pedofilem, mówię o czynie pedofilskim, którego się dopuścił, bo kodeks karny mówi o czynach pedofilskich”

- mówił Paweł Zalewski w TOK FM.

Słowa Zalewskiego komentowała dziennikarka "Gazety Wyborczej" Dominika Wielowieyska, wskazując na pozytywny aspekt instytucji przedawnienia.

„A ja się ośmielę powiedzieć, że minister sprawiedliwości powinien podjąć decyzję o niewydawaniu Romana Polańskiego, ponieważ instytucja przedawnienia została po coś powołana. Ten człowiek się zmienił, ma rodzinę, ma dzieci. Nie znamy żadnych przypadków, że popełnił ponownie to przestępstwo, więc przedawnienie czemuś generalnie służy, jeżeli człowiek się zmienia"

- mówiła Wielowieyska na antenie TOK FM w 2014 roku.

Bum -bum. Bum - bum. Bum - bum. Z katolami i ich klechami won! Najlepiej pod atomowy grzyb, ponieważ będzie taniej. I po ptokach,,,

Bardzo jestem z siebie dumna, aż nawet za :-)

Z życzeniami "pięknego wieczoru" :))) Dla Wszystkich :-)))

13 maja 2019, 17:36:53
'kresowa madamy' /za cholerę nie rozbiorę tego:)/ co prawda nigdy nie miałam zajadów, ani ze śmiechu ani z niczego innego - nie mam widocznie skłonności - do zajadów oczywiście, bo do śmiechu, owszem. ale ty uważaj, skoro miewasz, bo to nie jest apetyczne. wiem, bo widziałam.

muszę jednak cos dopisać.

nie dawało mi spokoju, że ty śmieszko chichotko, oj ty ty, TY molestowana obojętnie przez kogo, dalej snułaś fantazje o zalotach od wielebnego. to się pewnie jakoś nazywa.

a podsumowanie twoje znowu z dupy wzięte. tematem nie był Polański, nie był L. Wałęsa, nawet nie byłaś ty anielo. wyobrażasz sobie??

tak w skrócie: durna anielo jesteś. jednak.

to jest podsumowanie.

13 maja 2019, 17:58:26
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się