Grupy >> Podupceni(e) na Liternecie >> Forum >> Hejt na Onaka
Autor Wypowiedź
Nic tak dobrze nie przyczynia się do rozwoju dyskusji na liternecie jak świeży hejt na Onaka, dlatego pozwalam sobie podlinkować ułańską szarżę Zenona Fajfera, ojca Dantego:

http://www.ha.art.pl/projekty/felietony/4066-ciernisty-idiotyzm

"Wybacz, Leszku, stworzyłeś dotąd wiele interesujących rzeczy, również prowokujących (nie ma w tym niczego złego, wręcz przeciwnie), ale tym razem jesteś autorem wybryku, którego nie umiem określić inaczej jak czysty NIHILIZM zaprawiony GŁUPOTĄ lub na odwrót. A jeśli był to żart, to w najgorszym guście."

Żydożerco, powiedz proszę, że to ustawka promocyjna, bo aż trudno mi uwierzyć w emocje, jakie wywołał twój występ.

11 października 2014, 15:47:59
Emocje rzecz indywidualna, to może być, że i trudno uwierzyć. Obrzydzenia nie odczuwam, ale przyznaję, że nie widzę większej różnicy między chichotem nad kawałkiem Leszka O., a obrazkami na kwejku. Na jedno i drugie reakcja podobna, jedno i drugie nie ma większego sensu.

11 października 2014, 16:49:22
A tak z innej beczki, to chyba znaczenie słowa "hejt" się nieco skurwiło ostatnimi czasy. Nie każda opinia negatywna to hejt. Hejt to jak gość1624 pisze pod fotkami szczęśliwej mamy z dzieckiem: "niech ktoś jej opłaci operację plastyczną".

11 października 2014, 17:01:24
Na początku przyszłego tygodnia ukaże się odpowiedź.

11 października 2014, 17:10:54
I tak pewnie chodzi o to, że ktoś się z kimś przespał i wisi drugiemu pieniądze.

11 października 2014, 20:22:51
Prawdopodobnie Zenon Fajfer próbuje zrobić zamieszanie, żeby ukryć fakt, że w maju tego roku Leszek Onak poczęstował go trzema papierosami marki Marlboro, a Zenon do tej pory nie oddał. W Krakowie już słyszy się komentarze na ten temat, ostatnio przechadzając się, jak co niedzielę, ulicą Bracką, zasłyszałem taki oto dialog z kawiarnii Nowa Prowincja

- nie oddał?
- nie oddał.

Podobno w obrębie Rynku już nikt nie chce częstować Zenona Fajfera papierosami. Sprawa jest tym bardziej oburzająca, że papierosy, wg tego co twierdzi Leszek Onak, zostały zakupione w Berlinie, co rzuca nowe światło na całą sprawę. Zenon Fajfer wziął od Leszka aż trzy niemieckie Marlboro, żeby zaimponować pewnej studentce teatrologii podczas eventu literackiego. W krakowskich kawiarniach dużo mówi się o tym, że doszło do pocałunku, co jest nie bez znaczenia, ponieważ okazało się, że ojcem studentki teatrologii, jest wysoko postawiony profesor litearatury współczesnej, juror nagrody literackiej Silesius. Pikanterii tej historii dodaje fakt, że w jednym z krakowskich banków został wzięty kredyt na 50 tysięcy złotych, które spożytkowane zostały na imprezę w Bunkrze Sztuki z nagimi karłami podającymi amfetaminę na srebrnych tacach.

Jak widać, sprawa nie jest taka oczywista.

PS. To prawda.

PS 2. Wiem, ze to w sumie malo zabawne, ale w ten sposób walczę ze zmęczeniem organizmu po piątku. Pozdrawiam.


11 października 2014, 20:36:11
Dawidzie,
widzę, że plotki szybko się rozchodzą. Piąteczka:)

12 października 2014, 10:43:49
Czekam w napięciu na c.d.n.

12 października 2014, 17:48:44
kto to ten Onak?

12 października 2014, 19:41:42
palacz fajek czy coś?

12 października 2014, 19:45:58
Sołtys liternetu.

12 października 2014, 21:55:28
Ewa Kopacz sieciowej poezji

12 października 2014, 22:26:59
Kuba,
raczej Edyta Geppert.

12 października 2014, 22:39:39
Nawet przeczytam

12 października 2014, 23:31:59
w końcu coś ciekawego, w tym mieście smutnym jak pizda

13 października 2014, 01:52:42
"Może jestem na to jakoś szczególnie wyczulony, może przewrażliwiony" - o to to to:)

13 października 2014, 14:56:49
a ja myślałam cały czas ze Onak to Ted Borsuk

17 października 2014, 08:24:46
...

przeglądałem kompozycję L. Onaka... czytałem felieton...

krótko - paranoja!

kompozycja Onaka mnie szczerze ubawiła... z racji wieku jestem zdeklarowanym miłośnikiem motoryzacji "rodem" z PRL-u... szerzej - komuny!

miałem kilka Dużych Fiatów... ksywa większości - PĄCZEK...
ten termin fantastycznie charakteryzował stan nadwozia w/w pojazdów...

kiedyś "po proszku" naprawiałem 125P na placu Konstytucji... grudzień...
jakiś problem z cięgłem sprzęgła... nieważne... leżałem pod autem... zaczął padać śnieg...
kryształ pierwsza klasa... więc robota szła "jak-ta-lala"... godzina, druga, trzecia...
śnieg padał...
padał...
zasypało stolicę... zasypało plac... zasypało i mnie...
nagle słyszę, że "wyżej" miejscowi chłopcy zaczynają okradać mój samochód...
wyłażę z zaspy...
oni z tyłu, przy bagażniku... otworzyli...
dziękuję panom, właśnie posiałem kluczyki i od tygodnia nie mogę się tu dostać...
proszę bardzo... mówi ten niższy... ale - co się stało?
linka sprzęgła - zdaje się - pierdolnęła wzięła...
wskoczył pod auto, naprawił...
zapaliliśmy...
jedź już - tu niebezpiecznie (to wyższy)
pojechałem...

ale - pytam się - jaki, kurwa, holocaust?

...

17 października 2014, 12:33:34
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się