Grupy >> Oglądanie tekstów >> Forum >> Publikacje w pismach literackich
Autor Wypowiedź
Bardzo przyziemne pytanie: które pisma płacą tzw. wierszówkę? Jeśli płacą, to ile? Jeśli nie, to czy dają coś w zamian? Egzemplarz autorski? Dwa? Czy to wystarczy? A może powinna wystarczyć satysfakcja z publikowanego tekstu? Czy przystoi w ogóle literatom przejmować się takimi prozaicznymi sprawami?

03 marca 2014, 12:48:28
podobno w Akcencie płacą (czy tam Akancie? chodzi o lubelskie pismo), no ale właśnie "podobno". Pewnie, że przystoi. Ja jestem raczej niechętny do publikowania czegokolwiek za darmo, stąd nie wysyłam prawie nigdzie tekstów i daje, tylko jak ktoś poprosi. Chociaż i tak potem mam często czkawkę i żal do siebie, że zgodziłem się na publikacje, bez żadnych profitów finansowych, heh.

03 marca 2014, 13:18:27
nigdy nie pytalam o pieniadze za wiersze, prawdopodobnie dlatego, ze bylo dla mnie oczywiste, ze nikt nie placi - nikt, to znaczy pisma literackie finansowane skromnie i od zawsze narzekajace na niedobory finansowe, a takze dzienniki, w ktorych publikowalam, jeden nawet bogaty, bo to niejako bylo wyroznienie. takze z antologia akcja byla non profit. i jakiez bylo moje zdziwienie, gdy ktoregos pieknego dnia odbieram telefon, a tam mila pani pyta mnie o numer konta, bo chce mi wplacic pieniadz...to ja sie pytam za co? a ona mi odpowiada - za wiersze! a ja sie pytam gdzie? a ona mi na to - jakis rok temu, w 'Pograniczach'...chachacha, jaja jak berety:)

03 marca 2014, 16:12:01
no bo Pogranicza zawsze płaciły. To powinien być standard tak naprawdę, no ale ech, realia.

03 marca 2014, 16:15:45
Dwumiesięcznik "Pogranicza" nie ukazuje się już od dwóch lat, niestety. Czyli mówisz, Aleksandro, że płacili. Kto jeszcze płacił/płaci? Jakiego rzędu to były/są kwoty? Wystarczy na duże piwo? Dwudaniowy obiad? Tomik poetycki? Wyprawkę dziecka do szkoły?

03 marca 2014, 16:36:37
Słyszałam tylko o "Akancie" ("Akcent" to zespół disco-polo, Dawid -_- )

03 marca 2014, 18:23:05
:<

03 marca 2014, 18:28:06
03 marca 2014, 18:29:07
Plagiatorzy

03 marca 2014, 18:32:02
Plagiatorzy

03 marca 2014, 18:32:03
Kiedyś Rita Baum mi zapłaciła.

03 marca 2014, 20:54:34
@alx i bardzo dobrze. CZK za teksty też płacił.

03 marca 2014, 23:33:55
CZK?

03 marca 2014, 23:53:11
Czas Kultury

04 marca 2014, 00:14:27
Rok temu miesięcznik "Kraków" zapłacił mi 100 zł za wiersz. Jakieś osiem lat temu "Fronda" zapłaciła mi książkami ze swojego wydawnictwa. Poza tym nie pamiętam...

04 marca 2014, 08:46:27
yep, Kraków tez płaci

04 marca 2014, 11:03:55
100 zł/wiersz! Kto da więcej?

A co z taką "Odrą" na ten przykład?

04 marca 2014, 13:18:08
z Odrą sytuacja jest, zdaje się, złożona. Za publikację w grudniowym 8.arkuszu nie dostałem niczego, ale publikował tam też (ofc nie w 8. arkuszu) Tadeusz Różewicz, sądzę, że on dostał :)

04 marca 2014, 13:40:16
Z netowych pism - wiem, że Dwutygodnik płaci.

04 marca 2014, 18:38:41
Czyli nie tylko papier, dobrze wiedzieć.

04 marca 2014, 18:59:33
To nie ma znaczenia, bo to i tak najniżej opłacana profesja. Dwa razy dostałam honorarium z Pograniczy, po 100zl za opowiadanie, ktore pisałam przez poł roku. (ale przecież mogłam napisać w ciagu dnia)

05 marca 2014, 10:30:22
Skrajny przykład sytuacji, gdy wartość odtworzeniowa jest dużo większa od rynkowej.

05 marca 2014, 11:03:00
Wando, przyznasz jednak, że jakaś symboliczna różnica jest? Nie płacenie autorom powoduje inflację wartości literatury jako takiej w świadomości ludzi.

05 marca 2014, 11:07:13
To cenny jest wątek, ponieważ albowiem gdyby wiedział np Bobi, że gdzieś mu zapłacą, nie musiałby doić, wieczorem, jak i o poranku bladym, znojnym i cichym, samotnym. Bobi myślał, że sam musi zapłacić komuś, żeby ten ktoś umieścił go gdzieś, a tu proszę, takie Coś...

05 marca 2014, 12:37:45
Oczekiwanie zapłaty z wierszówki jest mz cholernie niestosowne. Poezja różni się od innych dziedzin sztuki. Jej kamieniem węgielnym zawsze pozostaną czucia/refleksje/przetwarzanie zewnętrza przez pryzmat wnętrza, a tym nie należy chałturzyć/handlować. Sprzedawać siebie w słowie poetyckim, bardzo specyficznej, wyjątkowo intymnej i indywidualnej materii, to jakby uprawiać intelektualną prostytucję.

W wierszu autor się w jakimś sensie oddaje. Dzieli swoim jestestwem i postrzeganiem siebie w świecie/na świat/dla świata. Poezja msz ma sens i wartość samą w sobie, ale tylko wtedy, kiedy spełnia rolę posługi, spełnia się w formie służebnej. Publikacja (nieistotne gdzie i jak) jest już dla autora rodzajem nobilitacji. Jest promocją, wyróżnieniem, wartością dodaną. Jeśli jego twórczość zostanie w ten sposób doceniona, niesie to "coś" innym/dla innych dla innych, to jego wkład w kulturę powinien być wystarczającą satysfakcją i radością, formą samorealizacji, że dzieli się swoim darem (talentem/twórczą myślą) z innymi.

Gdzieś na Licie swego czasu czytałam o facecie, który sprawdza skład jury, poznaje ich gusta i pod to pisze. Gdzieś na dyskusyjnym ktoś o nim pisał. Nie mogę sobie przypomnieć, anie chce misie szukać. Inkasuje podobno różne nagrody na przeróżnych konkursach. Dla mnie szok. Min. dlatego nigdy nie wysyłałam swoich wypotów. Konkursy mają mz sens, jeśli traktuje się je jako pewien przesiew. Ale nie do końca, ponieważ żadne jury nigdy nie będzie ciałem wystarczająco opiniotwórczym. Możliwość wydania tomiku, to wszystko, na co może liczyć debiutant i niech mu wystarczy. Pójdzie w czytelników i to jest najlepsza konfrontacja i nagroda.

Kiedy autor zostaje dostrzeżony przez różne, mieszane gremiumm, fajnie by było, żeby były plebiscyty, ale takie stricte czytelnicze. Z nich powinno się (głosem czytelników, a nie jurorów, czy krytyków, albo "znawców" uniwersyteckich - im można zostawić prawo do recenzji) typować do prestiżowych nagród. Kiedy ma się Nike, cz y Nobla - i owszem, apanaże słuszne, można z czystym sumieniem zainkasować. Ale nigdy wcześniej. Tu pokłon dla Szymborskiej, która pełniąc rolę służebną właśnie, po otrzymaniu kasy pomyślała o sztuce/o kulturze/o wyławianiu talentów/o promowaniu/o stypendiach. A i tak psy na nią wieszają, ech. Stypendia msz, są rzeczą zacną i porządaną, ale już schemat/sposób/forma ich przydzielania nie do końca mnie zadawala. Są zbyt wysokie, nieroztropnie rozdzielane. No bo ile może kosztować pióro i kartka papieru? Komputer i łącze? msz tylko tyle i tylko to powinno się wspierać/refundować stypendiami, dla osób naprawdę słabo uposażonych, dla których opłata neta, czy wyjazd na odczyt, to finansowe wyzwanie.

Kiedyś skrobnęłam okolicznoścówkę, dla kolegi z pracy. Oddałam mu "prawa autorskie" hehe :), bo postanowił wysłać tekst do jakiegoś pisemka krzyżówkowego, gdzie ogłoszono konkurs dla czytelników. Wygrał - dostał nagrodę pieniężną i prenumeratę. Przyszedł się podzielić kapustą ;)). Rozbawił mnie do łez. Stanęło na tym, że kupił lody i opychaliśmy się przy kawie. Do dziś pamiętam ich smak, radość kolegi i moją cholerną satysfakcję, że jego megahumor był moim małym udziałem.

Bardziej cenię wydawanie się własnym sumptem, niż wszelkie konkursowe książki. To jest właśnie oddawanie się, posługa, bezinteresowne dzielenie. Jeśli autor może sobie finansowo pozwolić, niech się drukuje. To jego promocja, ale i dar dla odbiorcy. Zwrot kosztów, czyli zakup jest ładnym gestem. Jeśli ma przyjaciół i grono czytelników, którzy go szczerze i chętnie poczytują - niech to nawet dla nich tylko zrobi. W moim otoczeniu nikt nie czyta poezji, ale rozumiem osoby, które takie kroki podejmują i nie widzę w tym niczego niestosownego, wręcz odwrotnie. I to nie jest tak, że jak o własnych siłach, to na pewno jakieś gówno. Owszem, są i gówniane publikacje, podyktowane bezkrytycznym podejściem do siebie i swojego pisania. Samouwielbieniem, jako pokarm dla wybujałego ego, no nie wiem. Ale wierzę, że najlepszym weryfikatorem jest czytelnik i czas. A konkursy/ pieniądze/nagrody/samorealizacja/ splendor? Tło zaledwie i perspektywa, która nigdy nie powinna przysłaniać horyzontu i nie powinna być głównym motywem do pisania. Zresztą papier powinien być konsekwencją, a nie celem. Internet, serwisy poetyckie, e-book, no super okno do ludzi. Wcale nie gorsze, a przecież oto też chodzi.

A jak się komuś nie podoba, akurat pisać poezji nie musi. Zawsze może zostać wziętym architektem, projektantem flory, rzeźbiarzem ogrodów/ogrodzeń hehe ;), czy pomników, obelisków, etc. Poezja jest wyjątkowa i nieporównywalna z żadną inną sztuką. To dziedzina, gdzie naprawdę - nie samym chlebem, msz. Najcenniejszą wartością zawsze pozostaje ten wkład w sztukę, jeśli staje się jednak udziałem autora, ten dar z siebie, to chwilowe nawet, ale zaistnienie w sercu, w duszy, w świadomości innego człowieka. Ta wzajemna wymiana, to bezcenne ubogacenie. Ten ślad. A jeśli ślad zainicjuje całą drogę, a może nawet staje się jakimś azymutem, podwaliną kulturową, akamieniem do dalszego przetaczania przez innych - nic, tylko niski ukłon i ciepłe gratulki, a także wdzięczność i wielkie uznanie, aż po nieskończoną pamięć.

05 marca 2014, 13:19:00
*pożądaną
sory za inne literówki, ale mam zranioną dłoń się paprze :(

05 marca 2014, 13:23:34
Kasiaballou, powiedz mi, proszę:

1. Czy naprawdę "poezja jest wyjątkowa i nieporównywalna z żadną inną sztuką"? Dlaczego nie można tego powiedzieć o malarstwie czy balecie?

2. Jak rozumiem traktujesz wysyłanie tekstów do pisma jako konkurs, czy słusznie?

3. Czy poeta musi być biedny, skoro nie wolno mu oczekiwać zapłaty za swoje teksty?

05 marca 2014, 13:41:40
1. Pisząc post pomyślałam również o malarzach, o plastykach, zwłaszcza tych niedocenionych za życia. Idąc tropem biografii, raczej jasno wynika, że chałturzyli innymi profesjami, żeby móc tworzyć tę właściwą sztukę. Talent był dla nich niejednokrotnie przekleńswem, a tworzenie niewytłumaczalnym przymusem. Czasem np. portretowali, malowali "widoczki"/obrazeczki na zlecenie, żeby żyć, prostowali gwoździe u majstrów. Imali się przeróżnych, prozaicznych, innych zajęć. Jednak to, co było prawdziwą treścią ich wnętrza często doceniano po czasie, a czasem nigdy, te prace były niejako poza komercją. Malarstwo msz rządzi się zupełnie innymi środkami wyrazu i gra na zlóżonej, ale przede wszystkim ekspresji. Z przyłożenia działa po innej płaszczyźnie, inaczej pobudza zmysły. Zupełnie inaczej wyraża autora, określa go czynnie, gdy tymczasem słowo zawsze jest bierne, nawet z wykrzyknikiem. Od Ciebie zależy, czy je podniesieś do innej rangi. Z obrazami jest inaczej. Dlatego nie można tak bezpośrednio tego porównywać z poezją. Balet, film, teatr są wtórnikami - wyrażaniem się już na kanwie i jej dowolnym przetwarzaniem, pewną interpretacją treści innego twórcy, rodzajem pomysłu na, sposobem puszczenia kwintesencji, którą się u kogoś odkrywa - w eter, czasem tylko wariacją w temacie, lub zwyczajnym odreagowaniem, albo złożeniem hołdu, utwaleniem.

2. Nie. Doczytaj, proszę. Wierszówki, druki w pismach już są mz nobilitacją i formą reklamy/promocji dla autora. Za co niby płacić? Nie preferuję konkursów, ani plebiscytów. Wspomninałam, że fajnie by było, żeby ogłaszać, raz w roku np. plebiscyty czytelnicze, jako alternatywa dla konkursów właśnie. Gdzie ciała obecnie "opiniotwórcze" miałyby głos w formie recenzji, a nie decydujące słowo.

3. Poetą się bywa. Zawód poeta? Nieporozumienie. Takie podejsćie z przypisu ogranicza, stawia jakieś wymagania, oczekiwania, sprawia, że piszący czuje się zobligowany. Wtedy sztukę zamienia się w chałturę. Poezja, jak wspominałam - jest posługą, służebnością, może powołaniem. Darem dla wybranych. Zapłata u schyłku może, może po Noblu, ale nigdy jako cel sam w sobie, jeśli już. I niekoniecznie przeliczalna na pieniądze. Te mogą być dodatkiem, ale nigdy celem nadrzędnym. Nie w przypadku operowania tak intymną materią, bo to msz zakrawa na intelektualną, duchową, mentalną prostytucję. Tak, więc: zawód poeta? Zawód ksiądz? Zawód mąż/żona? Zawód rodzice? Zawód przyjaciel? Zawód człowiek? No, wiem, poleciałam, ale po takich właśnie intymnych płaszczyznach jednak się porusza poezja. Te przykłady są bardziej przystające, oddają tę subtelną różnicę. Obrazują soczewkę, naprowadzają na pryzmat. Rozszczepiają na wartości nieprzeliczalne w sposób typowo komercyjny.

05 marca 2014, 14:31:13
no przecie jest plebiscyt czytelniczy Nagroda Literacka Browar, którą otrzymał w zeszłym roku Brewinski, drugi był Taranek, trzeci Jakuć, a ostatni nie pamiętam kto

05 marca 2014, 14:34:30
tak. towarzyska, hermetyczna. Mówię o strukturze poważnej, w ramach wkładu w kulturę narodową, na zasadzie: Polska jednak czyta poezję, a czytelnicy mają wreszcie głos i uczestniczą w pomnażaniu owego dobra, dorobku, itd. Na poważnie. A Browar oki :)

05 marca 2014, 14:38:27
Musisz być zalogowany, aby móc pisać na forum. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się